komiks

Komiksowy Maraton, czyli czytamy hurtowo #13 (Scream Comics)

Dzisiejszą edycję komiksowego maratonu sponsorują złodzieje, myśliwi i niespełna rozumu kobiety.

Golden Dogs #1: Fanny. Scenariusz: Stephen Desberg. Rysunki: Griffo. Scream Comics 2017

“Golden Dogs” to drugi po “Malcolmie Maxie” komiks z oferty Scream rozgrywający się w historycznych realiach Wielkiej Brytanii. Stephen Desberg (“Skorpion”, “Gwiazda pustyni”) zabiera nas jednak w czasy przedwiktoriańskie, przypadające na okres pierwszej rewolucji przemysłowej.

Golden Dogs jest nazwą złodziejskiego gangu, który mamy okazję śledzić w trakcie formowania się składu i pierwszych dość spektakularnych kradzieży. Rolę narratorki pełni tytułowa Fanny i to z jej perspektywy obserwujemy całą akcję: to jak zmienia się jej życie, od ulicznicy do wytrawnej salonowej oszustki, to jak zacieśniają się więzi między czwórką nieznajomych fachowców i to jak rośnie przed nimi mur przeciwników i wrogów. Pierwszy album to typowa geneza, wprowadzenie na arenę postaci i zarysowanie wątków pod kolejny epizod. Wypełniają go namiętność, nienawiść i głęboko skrywane przez wszystkich tajemnice. Sekrety właśnie stanowią oś fabularną tomu i to one najbardziej trzymają przy lekturze, która bądź co bądź trochę rozczarowuje. Winę za to ponosi krótka notka na czwartej stronie okładki niejako ujawniająca jeden z ważnych wątków, który ostatecznie się nie pojawia. Ba, nawet nie prowadzą do niego najmniejsze tropy i aluzje. Oczekiwałem jednego, a dostałem co innego. To trochę tak jakby reklamować “Drużynę pierścienia” hasłem: “Wrzucił go do wulkanu. I to był początek końca”. Jeśli jednak nie nadziejecie się na notkę, to jest szansa, że “Fanny” znacznie bardziej przypadnie Wam do gustu. Bo i atmosfera jest odpowiednia, i rysunki Griffo ładne – trochę ocierające się o cartoon, ale mocno odstające od mainstreamu – i bohaterowie mogą się podobać. Warto spróbować.

Red Skin #2: Jacky. Scenariusz: Xavier Dorison. Rysunki: Terry Dodson. Scream Comics 2017

Red Skin nie jest typową superbohaterką. Owszem, ma swojego “Alfreda”, zaplecze finansowe (płynące z ZSRR) i niebywałe umiejętności (ot Black Widow o usposobieniu Leeloo z “Piątego Elementu”), ale jej przygody są nieco mocniej osadzone w rzeczywistości, przez co np. nigdy nie jest o krok przed swoimi przeciwnikami (jak np. jasnowidz Batman). Stąd jej pojedynek z Cieślą nie kończy się zbyt łaskawie ani dla niej, ani dla osoby, którą chciała chronić. Niemniej Wiera jest niepoprawną optymistką i we wszystkim widzi dobre strony, co w sytuacji gdy napięcia społeczno-polityczne w USA sięgają zenitu, może się bardzo przydać.

Scenarzysta Xavier Dorison toczy z czytelnikiem podwójną grę. Z jednej strony oferuje niezobowiązującą, humorystyczną i sensacyjną opowieść o poznawaniu obcego świata, a z drugiej sięga po zaangażowany politycznie temat, w którym główne role odgrywają religia i kino dla dorosłych. Autor buduje swą fabułę z bardzo wielu różnych elementów, które w teorii niekoniecznie do siebie pasują, ale w praktyce trzymają się nawet kupy. Niemniej album nie ma jednakowej tonacji (co niekoniecznie musi być zrzutem): najpierw atakują nas plansze jak z przerysowanej historyjki o superherosach, by za chwilę uderzyć scenami wyjętymi wprost z “House of Cards” i komediową bajką dla dorosłych o Czerwonym Kapturku, który nie może zaliczyć. Album “Jacky” jest zatem emocjonalnym rollercoasterem, który przewiezie czytelnika przez wyżyny, niziny i wszystkie możliwe pętle.

Graficznie nadal jest dobrze. Terry Dodson stara się włożyć całe serce w każdą planszę; niektóre sceny akcji są naprawdę nieźle skomponowane, bardziej czułe momenty wypadają seksownie, a wszystko co pomiędzy nie jest narysowane na odwal, co często temu rysownikowi się zdarzało.

Fire and Stone #4: Predator. Scenariusz: Joshua Williamson. Rysunki: Christopher Mooneyham. Scream Comics 2017

Opowieść z tytułowym Predatorem to już przedostatni rozdział sagi “Fire and Stone”. Nadużyciem jest jednak twierdzenie, że głównym bohaterem będzie przedstawiciel yautja. Otóż nie. Historia Joshua Williamsona rozgrywa się równolegle z tą z “Alien vs. Predator” i traktuje o szefie ochrony, Galgo, który dał nogę, zostawiając swoich podopiecznych na pastwę xenomorfów, łowców i mutującego Eldena. Na statku, całkiem przypadkiem, znalazł się jeszcze pasażer na gapę, czyli Predator, któremu zależy aby powrócić na LV-223 i zmierzyć się w pojedynku z Inżynierem.

Williamson niestety nie wychodzi zbytnio poza znane ramy opowieści o Predatorach i skupia narrację głównie na polowaniu. Najpierw serwuje zabawę w kotka i myszkę na pokładzie statku, potem powiela ten schemat na planecie. Niby nic oryginalnego, ale album czyta się całkiem przyjemnie, pomimo pełnej świadomości tego co się wydarzy. Scenarzysta bawi się bowiem dodatkowo motywem bromansu, który w tej konwencji sprawdza się nieoczekiwanie dobrze. Zacieśnianie więzi między Galgo a Łowcą wypada może nie całkiem naturalnie, ale przekonująco i chwilami zabawnie. No właśnie – humor. Subtelny i nie wciskany na siłę, to także novum dla tego uniwersum. Pasuje tu nieźle, podobnie jak rysunki Mooneyhama: surowe, kanciaste, sprawiające wrażenie niedbałych, mocno uciekające w umowność, ale mimo to przykuwające oko i budujące duszną atmosferę nawet na otwartych przestrzeniach.

W ogólnym rozrachunku “Predator” wypada całkiem przyzwoicie. Ma swoje minusy, ale i plusy, które pozwalają spojrzeć na całość z nieco innej perspektywy. Niezła przystawka przed finałem, który mam nadzieję, złoży dotychczasowe wątki do kupy jak należy.

Monika #1: Bale maskowe. Scenariusz: Thilde Barboni. Rysunki: Guillem March. Scream Comics 2016

Monika zdaje się mieć dwie osobowości. Za dnia jest kruchą, wrażliwą i utalentowaną artystką poszukującą nowych form wyrażania siebie, a nocą przebiera się w obcisłe stroje, nakłada agresywny makijaż, odstawia uczucia na bok i usidla mężczyzn na wystawnych bankietach. Które z tych obliczy jest tym prawdziwym, a które tylko maską? W tym przypadku odpowiedź jest niejednoznaczna, a ze wskazaniem prawidłowej ma problem nawet jej najbliższy przyjaciel, Theo, genialny inżynier, który ze skradzionych w Japonii komponentów buduje w ukryciu zaawansowanego technologicznie androida. Tym co ich łączy to mroczne tajemnice z przeszłości oraz niebezpieczni ludzie, którym stanęli na drodze: Monika wplątała się w gwałtownie rozwijający się polityczno-ideologiczny terror, a Theo zadarł z bezwzględnymi korporacjonistami.

Thilde Barboni, doświadczona pisarka dopiero rozpoczynająca karierę scenarzystki, zaserwowała wciągający sensualny thriller napędzany przez skomplikowaną, wrażliwą, pociągającą i tajemniczą bohaterkę. Autorka roztacza unikalną, lodowatą i odrealnioną aurę, łączy pasję, erotyczną namiętność i teatralne zachowania z twardą i gorzką rzeczywistością pełną niespodzianek. W opowieści subtelnie odbijają się echa takich dzieł jak “Nagi instynkt”, “Oczy szeroko zamknięte”, “Ghost in the Shell” czy twórczości Philipa K. Dicka i Davida Finchera. Nie wszystko jest tym czym się wydaje, ale wszyscy coś ukrywają i choć w pierwszym tomie nie objawił się jeszcze pomysł Barboni co do konkluzji, to postawione pytania, odkryte tajemnice i towarzyszące temu napięcie są niezwykle obiecujące.

O uwodzicielskim i hipnotyzującym charakterze “Moniki” decydują przede wszystkim zniewalające rysunki Guillema Marcha, który nie dość, że z ogromną lekkością kreśli zarówno elektryzujące kobiety, postawnych mężczyzn i sceny erotyczne, to z pasją maniaka dba o szczegóły strojów na tytułowych balach i technikalia. W wielu kadrach autor ociera się wręcz o nowoczesny, futurystyczny pin-up. Zmysłowości dodaje też lodowata kolorystyka, jednocześnie słodka i mechaniczna, budująca atmosferę niepokoju, tajemniczości i wyobcowania. Zmuszająca wręcz do ciągłego przeglądania albumu i chłonięcia tej przyciągającej oziębłości.

Kategorie
komiks

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz