komiks

Kingsman: Tajne służby – Bond w krzywym zwierciadle [recenzja]

Mark Millar, twórca “Kick Assa”, “Staruszka Logana”, “Wojny Domowej” czy “Chrononautów”, po raz kolejny udowadnia, że ma dobre pomysły. Na poziomie koncepcyjnym jak zwykle wszystko wygląda spektakularnie. Gorzej niestety z samym wykonaniem.

Zaznaczę od razu, że “Kingsman” to dobry komiks. W swojej kategorii, czyli lekkiego pastiszu gatunku szpiegowskiego, wypada porządnie. Wszystkie składniki potrzebne do przyrządzenia klasycznej bondowskiej opowieści doprawionej absurdalnym humorem zostały zachowane. Owszem, Millar podchodzi do tematu z trochę innej, bardzo ciekawej zresztą strony i szafuje ciągłymi zwrotami akcji, ale brakuje tu po prostu jaj. Mój problem polega pewnie na tym, że w pierwszej kolejności obejrzałem adaptację Matthiew Vaughana, która była niebywale odświeżająca i nowatorska. Ciągle więc łapałem się na porównywaniu obu produkcji i szukałem w komiksie tego, co było w filmie. I niestety, nie znalazłem.

Komiksowego “Kingsmana” postawiłbym obok wołowych flaków. Trochę się to ciągnie, trochę to niespójne. Najbardziej razi mnie postać Eggsy’ego, w którą ni cholery nie mogę uwierzyć. Z jednej strony to inteligentny, bystry i nieśmiały chłopak, któremu doskwiera bieda, z drugiej pozer szpanujący przed kumplami i złodziej drogich bryk. Połączenie tych cech w jedno jeszcze można by przełknąć, ale problem jest taki, że tej inteligencji i bystrości u niego zupełnie nie widać, a wszystko co robi szkoląc się na superszpiega, wychodzi mu psim swędem. Zbyt dużo tu narracyjnych skrótów, brakuje za to kilku scen podbudowujących charakter Eggsy’ego, uwiarygodniających go. Inna sprawa, że żadna postać w fabule Millara nie wzbudza za wielu uczuć. Albo dostajemy stereotyp, albo nijakość, obok której przechodzimy obojętnie. Zupełnie odwrotnie niż w filmie Vaughana, gdzie od razu bohaterów się lubiło albo nie.

Graficznie jest tylko poprawnie. Album narysował Dave Gibbons, współtwórca “Strażników” i jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów brytyjskich. W “Kingsmanie” zredukował jednak swoją kreskę, a styl pozbawił dynamizmu. W rezultacie cała oprawa wypada strasznie sztywno i sztucznie.

Komiksowy “Kingsman” udowadnia jeden fakt. Mark Millar, owszem, ma dobre pomysły, ale ich późniejszą realizację powinien oddawać w ręce zdolniejszych twórców. Matthiew Vaughn już dwukrotnie udowodnił, że z koncepcji Millara jest w stanie wycisnąć znacznie więcej i lepiej niż on sam. Do filmu od czasu do czasu wracam z wielką chęcią, do komiksu raczej nieprędko znowu zajrzę.

Kingsman - Tajne służby. Scenariusz: Mark Millar. Rysunki: Dave Gibbons. Mucha Comics 2017
6.5
Kingsman - Tajne służby. Scenariusz: Mark Millar. Rysunki: Dave Gibbons. Mucha Comics 2017
Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz