komiks

James Bond: Warg – agent 007 odświeżony [recenzja]

Nazywa się Ellis. Warren Ellis. Jeden z najlepszych scenarzystów, jakich wydały wyspy pod władaniem Jej Królewskiej Mości. Autor Transmetropolitan znowu udowadnia, że trudno o lepszego twórcę do zadań specjalnych. Tym razem podjął się rewitalizacji Jamesa Bonda.

Ellis słynie z tego, że trafia w sedno. W sedno postaci, o której pisze. Nieważne, czy jest to dorywcza fucha superbohaterska, odkurzanie klasyka czy dzieło własne. Tak jest też w przypadku Agenta 007. Pisarz odziera szpiega ze wszystkich zbędnych ozdobników, by dotrzeć do esencji i robi to z większym wdziękiem niż uczynili to Martin Campbell i Sam Mendes w filmach. Jednocześnie zostawia na jego przygodach charakterystyczny, niepokojący podpis, który cechował wszystkie pozostałe prace Brytyjczyka.

 

Bond Warrena Ellisa to zimny, bezwzględny zabójca. Wciąż czaruje, od czasu do czasu rzuca one-linerami, słowem – zachował swój urok. Tyle że w minimalistycznym wydaniu. Liczy się zabijanie w nie tak znowu nonszalanckim stylu. Jest nieubłagany jak sama śmierć. I podobnie zimny, co widać w scenach zabójstw i egzekucji.

Scenariusz korzysta z typowych bondowskich schematów. Mamy więc złoczyńcę z szalonym planem zaszkodzenia ludzkości, usługują mu zimnokrwiści pomagierzy. Diabeł tkwi w szczegółach, te zaś przyrządzone są po Ellisowsku. Sporo miejsca poświęcono tu mrocznej stronie nauki – w nie tak znowu nieprawdopodobnym wydaniu – oraz brudom ulicznego życia. Ellis zadbał też o odpowiednią, wiarygodną i przemyślaną psychologię postaci. Adekwatnie zakręconą, oczywiście. Nawet bohaterowie przewijający się przez kadr czy dwa są na tyle wyraziści, by docenić ich wkład w historię.

Znalazło się też miejsce dla dobrych, ciętych dialogów, wypełnionych gorzką ironią. Dla równowagi, jak to u Ellisa, dostajemy też potężne sekwecje budowane milczącymi kadrami, gdzie wszystko opowiedziano z pomocą obrazu. Tyczy się to przede wszystkim scen przemocy – mocnych, dosadnych i krwawych. Dobrze pasują do tego nowego, minimalistycznego i bezwzględnego oblicza Bonda.

Rysunki też wypadają bardzo porządnie. Są skrojone na miarę i świetnie radzą sobie nawet, gdy nie mają dialogów do pomocy. Niektóre kadry to wręcz pomnikowe przykłady tego, jak Bond powinien wyglądać. Odniosłem tylko wrażenie, że czasem pozwolono sobie na zbyt ciepłe i generyczne kolory, nie do końca pasujące do klimatu całej opowieści i reszty kadrów.

Ostatecznie to jednak detal, który niezbyt przeszkadza, a Warg okazuje się komiksem sensacyjnym najwyżej próby i jedną z ciekawszych interpretacji 007 w ostatnich latach. Zdecydowanie warto.

James Bond: Warg, scen. Warren Ellis, rys. Jason Masters, NonStop Comics 2017. Ocena: 85%

 

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności - i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz