komiks

Jam jest Legion – O wampirach i nazistach inaczej [recenzja]

Głośny komiks „Jam jest Legion” zawędrował do Polski – i czego tu nie ma. W jednym pakiecie dostajemy wampiry, nazistów, szpiegowskie intrygi i wielką historię w tle. Scenarzysta Fabien Nury i nagrodzony Eisnerem za rysunki John Cassaday dokonali cudu i sprawili, że ta konstrukcja nie zawaliła się z hukiem. A poza tym, to wyszedł im naprawdę niezły album.

Album wydany przez OMG! to mariaż europejskiego formatu z amerykańskimi pomysłami aranżacyjnymi. Mamy tu więc typowy dla Francuzów sposób opowiadania historii, napędzany temperamentem rysownika zza Wielkiej Wody. Pracujący zazwyczaj dla Marvela i DC Cassaday trzyma tu szczytową formę od pierwszej do ostatniej strony. Tworzy intensywne, pełne szczegółów i dynamiki plansze, bawi się nastrojem i wplata w kadry sporo symboliki.

Z rysunkami dobrze współgra polityczno-szpiegowska intryga zaprojektowana przez Nury’ego. Na początku wydaje się chaotyczna i przytłaczająca, ale gdy złapiemy pierwszy oddech, zaczynamy się całkiem nieźle odnajdywać w meandrach wielopiętrowej fabuły. Mamy tu wywiadowczą grę Wielkiej Brytanii i nazistowskich Niemiec w samym środku II Wojny Światowej. Mamy śledztwo i morderstwa. Mamy wyrachowanych polityków. A jednym z głównych rozgrywających jest pozostający w cieniu… Drakula. Dla Niemców pracuje zaś tajemnicza dziewczynka władająca podobnymi mocami.

Czytelników, którzy chcą w tym momencie rzucić komiksem przez okno uspokajam. To jedna z ciekawszych interpretacji potwora, którego szerszej publiczności przedstawił Bram Stoker. To bardziej demon opętujący kolejnych nieszczęśników, rozgrywający wielką grę, niż klasyczny wampir, radośnie pląsający między Brytyjczykami i nazistami z Niemiec. Resztę szczegółów warto odkryć samemu.

Żeby nie było – „Jam jest Legion” – to nie komiks idealny. Narracja bywa przeciążona zatrzęsieniem postaci i odbiór traci na przyjemności. Teoretycznie nadal wszystko wygląda czytelnie, ale zdarzyło się kilka fragmentów zwyczajnie męczących.

Niemniej, warto ten komiks sprawdzić. To soczysta, świetnie zilustrowana pozycja, pełna mniejszych i większych odniesień do kultury i historii, z ciekawą intrygą i nieźle nakreślonymi postaciami. Iście krwista lektura, w którą miło się wgryźć.

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Miłośnik popkultury pod każdą postacią - literacką, muzyczną, filmową, komiksową, grową, serialową. Publikował w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach", "Playboyu" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy. Człowiek sympatyczny, acz nękają go napady wyjątkowo czarnego humoru.

Dodaj komentarz