komiks

Doktor Strange – Początki i Zakończenia – Przyjemne wprowadzenie w świat Marvelowskiego czarodzieja [recenzja]

Dzięki bardzo udanej adaptacji, najsłynniejszy czarodziej od Marvela przeżywa obecnie renesans popularności. Dlatego jeszcze przed premierą Egmont wypuścił „Początki i zakończenia”, które mogą pomóc w przybliżeniu postaci i jej świata.

Za opowiedzenie genezy Strange’a na nowo, odpowiada J. M. Straczynski, spec od przywracania blasku zajeżdżonym bohaterom (jak uczynił to ze Spider-Manem i Thorem) i od razu trzeba powiedzieć wprost – nie jest to najlepsze z jego dzieł. Ale i tak może stanowić obiekt zazdrości ze strony innych scenarzystów.

Stephena Strange’a w interpretacji Straczynskiego poznajemy podczas stażu w Azji. To chirurg z ogromnym potencjałem, ale też idealista, który chce naprawić świat. Wybuchowy temperament oraz wizja sukcesu, sławy i pieniędzy zwiodła młodego lekarza na manowce, w stronę kariery wielkiej, ale pustej jak wydmuszka. Strange zatraca się w blichtrze i bogactwie do czasu, gdy pada ofiarą wypadku na nartach. Traci sprawność w rękach, a jakiekolwiek próby leczenia okazują się dla niego średnio skuteczne. To właśnie wtedy, gdy sięga dna, otwierają się przed nim wrota do nowego świata – magii i demonów. Świata, w który początkowo nie wierzy…

„Początki i zakończenia” nie są dziełem wybitnym, ale zapewniają kilkadziesiąt stron bardzo przyzwoitej lektury.

Znamy tę historię bardzo dobrze, ale przeczytać ją jeszcze raz nie zaszkodzi, zwłaszcza, gdy bierze się za nią stary fachura. Pewnie, że prochu tu nie odkryjemy, ale otrzymujemy zwartą, płynną opowieść, którą czytamy z prawdziwą przyjemnością. Dostajemy porcję ciętych dialogów służących za podpis Straczynskiego, starannie budowane napięcie i dramatyzm, żywe relacje między bohaterami i kilka ciekawych psychologicznych oraz magicznych niuansów, które odróżniają tę wersję historii Strange’a od innych. Dostaliśmy też parę ciekawych zwrotów akcji oraz naprawdę nastrojowe momenty – ale co się dziwić, skoro Straczynski uwielbia niesamowite, mistyczne klimaty. Czasami tylko całość przyspiesza za mocno, tu i tam przydałaby się strona czy dwie rozbudowujące fabułę.

Całości dopełniają bardzo przyzwoite, nastrojowe i szczegółowe rysunki, dobrze współgrające z charakterystycznym rytmem historii pisanych przez Straczynskiego. To po prostu bardzo przyjemne dla oka plansze.

„Początki i zakończenia” nie są dziełem wybitnym, ale zapewniają kilkadziesiąt stron bardzo przyzwoitej lektury. To sprawna, rzemieślnicza robota opowiedziana z właściwym temu scenarzyście błyskiem. Jeśli zaintrygowały Was mistyczne klimaty, warto sięgnąć po ten tom.

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz