komiks

Dekalog t.1 – Szatańskie Kadry [recenzja]

Publika kocha bluźnierstwa. Uwielbiamy patrzeć, jak kontrowersja podnosi wszystkim wokół ciśnienie. A to książka Dana Browna zakłuje kogoś w bok, a to zostanie wyznaczona nagroda za autora „Szatańskich wersetów”. Już za sprawą tematyki „Dekalog” stoi bliżej książki Salmana Rushdiego, choć ogrywa to w ciekawy sposób.

Giroud bierze na warsztat zjawisko fanatyzmu, sprzeczności drzemiące w Koranie oraz kwestię wątpliwości

Kwestie wyznaniowe poruszane w ramach teorii spiskowych to zawsze drażliwy temat. Autor porywający się na podobną problematykę musi mieć świadomość, że będzie tańczył na ostrzu noża. I nieważne, czy to dla niego chwyt marketingowy, czy faktyczna próba poruszenia kogoś do głębi – jeśli tylko trafi w punkt, posypią się gromy. Będzie niebezpiecznie, a w najlepszym razie – po prostu nieprzyjemnie.

I właśnie na tym skupia się pierwszy tom „Dekalogu”. Nie na samej kontrowersji i obalaniu prawd przyjętych za pewnik, lecz na zjawiskach generowanych przez pojawienie się podobnej zadry w czyimś światopoglądzie. Giroud bierze na warsztat zjawisko fanatyzmu, sprzeczności drzemiące w Koranie oraz kwestię wątpliwości – przynajmniej w drugiej historii, „Fatwie”, poświęconej młodemu muzułmaninowi, mieszkającemu we Francji. Chłopak związał swój los organizacją terrorystyczną, jednak w decydującym momencie zostaje przed nim uchylony rąbek prawdy na temat idei, której się poświęcił. W tym momencie sprawy wymykają się spod kontroli.

Dużo subtelniejsza, bardziej intymna jest historia poprzedzająca, „Rękopis”. Opowiada o tłumaczu i niespełnionym pisarzu, w którego ręce powierzony zostaje manuskrypt XIX-wiecznej powieści do przetłumaczenia. Początkowy sukces okazuje się jednak punktem zapalnym tragedii. Epizod otwierający „Dekalog”, mimo paru przewidywalnych twistów, utrzymuje bardzo intymny, nieco mistyczny nastrój. Po części dzięki rysunkom i rozwojowi historii, a po części dzięki gorzkiej narracji głównego bohatera.

Co łączy te dwie – i wszystkie następne – opowieści z cyklu? Sugestia, że istnieje dziesięć nowych przykazań, objawionych Mahometowi. Bo choć Giroud za każdym razem prezentuje nam nowych bohaterów, wszystko spina ta intrygująca klamra, ozdobiona sugestią, że z każdą kolejną częścią poznamy jakiś nowy, smakowity i zaskakujący szczegół. To, co mamy na chwilę obecną i tak zmusza do zastanowienia. Idee nie przesłaniają jednak historii. Mimo korzystania ze schematów właściwych thrillerom czy kryminałom, całość czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem. Bohaterowie są wyraziści, żywi i ludzcy. Pełni wad, wątpliwości – a jednocześnie każdego coś wyróżnia, jakiś rodzaj zaprzepaszczonego talentu, ślad zmarnowanych szans.

Słynny scenarzysta zaprosił do tego projektu dziesięciu scenarzystów, po jednym na tom. I trzeba przyznać, że zebrał drużynę marzeń. Choć graficy z pierwszego tomu reprezentują dwa różne style, komiks zachowuje wewnętrzną spójność. To bardzo przyjemne dla oka utrzymane w malarskiej konwencji plansze („Rękopis”) i szczegółowe, intensywne szkice („Fatwa”).

Czy „Dekalog” ruszy tłumy do bojkotu? Wątpię. Komiks jako medium nie ma – niestety – już/jeszcze takiej siły przebicia, ale ten konkretny album wart jest polecenia niezależnie od otoczki medialnej. Lub jej braku.

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności - i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz