Mucha Comics
komiks

Chew #5: Śniadanie z mistrzów – porąbany do kwadratu [recenzja]

Los Tony’ego Chu wygląda znacznie gorzej niż w momencie gdy go poznaliśmy. A w “Śniadaniu z mistrzów” życie dołoży mu jeszcze bardziej… ku uciesze czytelników.

[quote align=’right’]”Chew” nadal pozostaje najlepszą humorystyczną serią dla dorosłych na naszym rynku.

Piąty album serii daje nam możliwość wzięcia głębszego oddechu. Layman robi sobie krótką przerwę od snucia wykręconych globalnych i kosmicznych spisków na rzecz fabuły bardziej kameralnej, skupionej na postaciach. Jest to więc dla scenarzysty doskonała okazja, aby zrobić sobie trochę więcej jaj niż zazwyczaj. I tak Tony trafia w szeregi najbardziej uwłaczających służb publicznych, Straży Miejskiej, gdzie zmierzy się z zupełnie prozaicznymi problemami. Ale to nie koniec jego kłopotów, bo były agent trafia na celownik fanatycznego dziennikarza sportowego, który chce wykorzystać jego umiejętności do dość kuriozalnych celów. A i to jeszcze nie koniec, bo…

W “Śniadaniu mistrzów” dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko, a fabuła skupia się też na córce Tony’ego i jej całkiem interesujących sekretach. W ogóle Layman wprowadza tutaj całe mnóstwo nowych mocy powiązanych z kulinariami: efektownych, zupełnie zbędnych i kompletnie szalonych. Muszę przyznać, że autor naprawdę fajnie rozwija ten swój totalnie porąbany, pulpowy świat, i nawet gdy, tak jak w tym albumie, nie skupia się na wątku głównym, potrafi zaserwować jedne z najsmakowitszych kąsków w serii. Pełno tu dobrych pomysłów, zwrotów akcji, niewymuszonego, abstrakcyjnego humoru, a cała historia skonstruowana jest solidnie, logicznie i umiejętnie podana. Nie sposób się przy niej bawić inaczej jak wybornie.

Graficznie jest bez zmian. Rob Guillory nadal kreśli zdeformowane, karykaturalne i fikuśne obrazy, wywołując przy tym na zmianę obrzydzenie i sentyment. Ale to dzięki jego kresce “Chew” jest tak charakterystyczne i porąbane do kwadratu. Wystarczy rzucić okiem na drugi plan i wyłapać wszystkie poukrywane przez niego easter eggi, które nie tylko są dodatkową dawką śmiechu ale też i wzbogacają samą fabułę. “Chew” nadal pozostaje więc najlepszą humorystyczną serią dla dorosłych na naszym rynku i nic nie zapowiada aby się miało to zmienić przez długi czas (“Deadpool” i “Harley Quinn” odpadają niestety w przedbiegach).

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz