Wydawnictwo Komiksowe
komiks

Bez przebaczenia [recenzja]

Najnowszy komiks duetu Huppenów tytułem nawiązuje do jednego z lepszych westernów Clinta Eastwooda. Na tym jednak kończą się wszelkie podobieństwa, a nadzieja, że autorzy dostarczyli podobną jakościowo opowieść ulatuje szybko i niepostrzeżenie.

Opowieść napisana przez Yvesa H. (syna rysownika albumu) to prosta historyjka bardzo mocno eksploatująca motyw pościgu. Grupa federalnych szeryfów podąża tropem Bucka Cartera, najbardziej poszukiwanego i bezdusznego przestępcy na Dzikim Zachodzie, który by ratować skórę potrafi poświęcić własną rodzinę. W wyniku brutalnych zajść na bandycką ścieżkę wkracza również jego syn, a Carter, dręczony wyrzutami sumienia, postanawia ocalić chłopaka by ten nie poszedł w jego ślady.

Tym co autorowi udało się najlepiej to ukazanie bestialskości tamtych czasów, którą sportretował w kilku mocnych, przejmujących scenach. Nie ma tutaj podziału na dobro i zło, raczej na zło mniejsze i większe. Stróże prawa są równie bezwzględni i odpychający jak przestępcy, których ścigają; nie specjalnie jest się z kim identyfikować, nie wiadomo komu kibicować. Relacje między ojcem i synem potraktowane są bardzo zdawkowo, nie kieruje nimi żaden motyw typowy dla westernu jak zemsta czy odkupienie win.; ot mają się w nosie, chadzają własnymi ścieżkami i zbierają żniwo własnych podłych czynów. Zdaje się, że jedyne co chciał nam przekazać scenarzysta jest fakt, że Dziki Zachód to paskudne miejsce, w którym z pewnością nie chcielibyśmy się znaleźć, a towarzystwa jego mieszkańców unikalibyśmy za wszelką cenę.

„Bez przebaczenia” to portret dawnych dziejów Ameryki, który z powodzeniem zmieściłby się na jednym płótnie wprawnego rzemieślnika, a w tym przypadku rozciąganie go do formy komiksu nie wyszło najlepiej. Wiele elementów nie zagrało jak trzeba, a zbyt dużo zabrakło: jakiejkolwiek intrygi nieograniczającej się wyłącznie do krwawych starć, bohatera z którym można by się utożsamić czy chociażby puenty.

Najmocniejszą stroną albumu są rysunki Hermanna (ojca scenarzysty), który westernową estetykę opanował do perfekcji za sprawą serii „Jeremiah”. Potrafi świetnie łączyć i kontrastować barwy, a lekka kreska i maniera do portretowania paskudnych mord wpasowuje się w tą dziką i pierwotną opowieść wręcz idealnie. To jednak za mało aby uznać ten tytuł za dzieło udane.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz