komiks

Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania – prawo, sprawiedliwość i śmierć [recenzja]

„Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania” to kawał znakomitego komiksu, w którym co prawda fabuła nie istnieje i stanowi jedynie pretekst do kolejnych starć i masakr, ale szata graficzna jest tak zachwycająca, że właściwie wszystko wynagradza.

Oto pewnego dnia w Gotham City, mieście, które chroni Batman, pojawia się tajemniczy stwór, który określa siebie mianem Sędziego Śmierci. Po zamordowaniu dwójki kochanków i jednego z policjantów, stojących mu na drodze, musi stawić czoła Mrocznemu Rycerzowi. Ostatecznie starcie kończy się wysadzeniem Sędziego w powietrze, ale nie na wiele się to zdaje – nie można bowiem zabić czegoś, co już nie żyje. A czy można to powstrzymać? W końcu Sędzia Śmierć przybył tu w konkretnym celu – zabić wszystkich, bo dla niego życie jest zbrodnią. Batman badając tajemniczy pas, jaki po nim pozostał, przeniesiony zostaje do innego wymiaru, gdzie trafia do Mega City One – miasta, w którym porządku pilnuje Sędzia Dredd. Ten jednak uznaje Nietoperza za zagrożenie i zamyka w więzieniu. Z pomocą przychodzi mu jedna Sędzia Anderson, ale to dopiero początek starcia z potężnym wrogiem…

„Batman/Sędzia Dredd: Sąd nad Gotham”, pierwszy z pięciu zebranych tu komiksów, ukazał się w Polsce w roku 1993 nakładem wydawnictwa TM-Semic. Do dziś dzierży tytuł najlepiej wydanego albumów z ich oferty, stał się też w pewnym sensie obiektem kultu – jak chyba każdy komiks  lat 90. XX wieku z rysunkami Bisleya. Powrót tak legendarnej opowieści już sam w sobie można uznać za nie lada wydarzenie. Na szczęście wydawnictwo Egmont nie poprzestało tylko na tym i w solidnej grubości tomie zebrało także wszystkie pozostałe spotkania Batmana i Sędziego Dredda, a na deser dorzuciło wydany niegdyś na naszym rynku crossover „Lobo/Sędzia Dredd”. Co ważne, niemal połowa tych historii w Polsce nigdy wcześniej się nie ukazała.

Aż do teraz. Lepiej jednak późno, niż wcale, bo to naprawdę udane komiksy. Owszem, fabuła w nich potraktowana została pretekstowo (choć odpowiadają za nią znani i cenieni Alan Grant i John Wagner), ale są tu też naprawdę niezłe momenty – jak choćby „Wendeta w Gotham”. Całość, jeśli chodzi o treść, nie nudzi i czyta się szybko, ale prawdziwą gwiazdą tego pięknie wydanego albumu pozostają ilustracje. Najlepsze są oczywiście te Simona Bisleya, wspaniale malowane, mocno osadzone w estetyce lat 80., po prostu zachwycają. Swoją drogą Biz zdobył za nie najważniejszą komiksową nagrodę, Eisnera, a także dwie kolejne nominacje, a to także o czymś świadczy. Pozostali twórcy też radzą sobie nieźle. Proste grafiki Cama Kennedy’ego wpadają w oko, Critchlow, Power i Fabry (znany głównie z okładek serii „Kaznodzieja”) też wypadają bardzo dobrze, a fotorealistyczne grafiki Murraya śmiało mogą konkurować z tym, co pokazał Bisley. Rysowany przez Semeiksa Lobo, choć utrzymany w typowym, prostym i czystym stylu amerykańskich komiksów środka, też ma swój urok i budzi sentyment w czytelnikach wychowanych na TM-Semicowych publikacjach.

Wydanie „Batmana/Sędziego Dredda”, jak na DC Deluxe przystało, prezentuje się bez zarzutu. Twarda oprawa, dodatkowa obwoluta, kredowy, błyszczący papier… Wszystko to wygląda pięknie, album doskonale też prezentuje się na półce, a całość to kolejny komiks wart polecenia każdemu miłośnikowi tego medium.

Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania - Scenariusz: Alan Grant, John Wagner. Rysunki: Simon Bisley, Cam Kennedy, Val Semeiks, Glenn Fabry, Carl Critchlow, Dermont Power, Jim Murray. Egmont 2017
7
Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania - Scenariusz: Alan Grant, John Wagner. Rysunki: Simon Bisley, Cam Kennedy, Val Semeiks, Glenn Fabry, Carl Critchlow, Dermont Power, Jim Murray. Egmont 2017
Kategorie
komiks
Michał Lipka

Rocznik ’88. Miłośnik Chucka Palahniuka, Stephena Kinga, Philipa Rotha, Grabaża, kina (w szczególności lat 70. i 80.), komiksów i masy innych rzeczy. Czyta nałogowo, ciągle coś ogląda. Czasem także sam coś tworzy. Prowadzi blog: Książkarnia.

Dodaj komentarz