Egmont
komiks

Avengers / New Avengers / Nieskończoność – crossover w wielkim stylu [recenzja]

Jonathan Hickman wreszcie pokazał pazura. Wszystko to co do tej pory ustawiał na planszy w seriach “Avengers” i “New Avengers” bezbłędnie zadziałało w wielkim, ale to naprawdę wielkim wydarzeniu jakie przyszykował dla całego uniwersum Marvela.

Zanim doszło do “Nieskończoności”, Hickman przez ponad półtora roku szykował grunt pod wielkie wejście Thanosa i Budowniczych. Na łamach dwóch serii z Avengersami dwoił się i troił aby przybliżyć wszystkie zależności, postacie i historyczne zaszłości, które miały doprowadzić do tego spotkania. Różnie to wychodziło, czasem bardzo interesująco, czasem banalnie, ale nigdy nie można było scenarzyście odmówić pieczołowitości i pomysłowości. Jednak sam event w żadnym stopniu nie zawodzi. Mało tego, Hickman zrobił coś, co jeszcze żadnemu scenarzyście opowieści superbohaterskich się do tej pory nie udało. Przy takiej złożoności, poziomie epickości, ilości postaci i wątkach udało mu się wszystko utrzymać w ryzach, zachować spójność, wewnętrzną logikę, tempo i przejrzystość samej opowieści. Brawo.

Multiwersum nękają tajemnicze inkursje, które w niezwykle szybkim tempie wymazują kolejne wszechświaty z mapy wszelkiego istnienia. Pacjentem zero okazuje się Ziemia, a jedynym lekarstwem Budowniczowie, pierwsza istniejąca rasa, która dała początek całemu życiu w każdym zakątku kosmosu, co według jej filozofii daje jej też prawo do tegoż życia zakończenia. Gigantyczna flota niezniszczalnych okrętów przemierza galaktyki w kierunku naszej planety, niszcząc wszystko co stanie jej na drodze. W obliczu bezsilności i zagłady potężne cywilizacje (Kree, Skrull, Shi’ar i inne) łączą siły aby odeprzeć atak, jednak z miernym skutkiem. Aby obronić swoje podwórko, w konflikt miesza się grupa ziemskich superbohaterów, a ich nieobecność wykorzystuje Thanos, który najeżdża Ziemię.

Hickman całą opowieść rozpostarł na kilka przeplatających się wątków, z których każdy toczy się w innym zakątku wszechświata. Praktycznie co rozdział skaczemy do kolejnego miejsca z innymi postaciami i innym rodzajem problemu. Bo problemem nie są tylko mocarni Budowniczowie i bezwzględny Thanos ale i sama inkursja, którą trzeba powstrzymać w sposób inny niż niszcząc Ziemię. Dostajemy zatem całe spektrum emocji. Z jednej strony śledzimy militarne zmagania, strategiczne planowania, indywidualne pojedynki, z drugiej zagłębiamy się w naukowe, pełne dystansu teorie i próby zażegnania kryzysu, a z trzeciej doświadczamy efektów podstępnych zagrywek Thanosa i dworskich intryg w wykonaniu Inhumas, którzy również odgrywają istotną rolę. A i w tle jest jeszcze równie interesujący wątek konfliktu między Wakandą i Atlantydą. Więc i wielkiej polityki nie brakuje.

“Nieskończoność” nie jest typowym crossoverem, w którym każdy naparza się z każdym, a w finale wracamy do punktu wyjścia. O, nie. Tutaj jest intryga na wysokim poziomie, z ogromnym zapleczem i niejednoznacznymi odpowiedziami. Tutaj space opera miesza się z thrillerem i dramatem. Tutaj nie ma łatwych zwycięstw, a rozpacz i desperacja są na porządku dziennym. Hickman dopieścił każdy wątek bez wyjątku, każdemu bohaterowi dał wciągające pięć minut, nikt tu nie wypada papierowo i nie robi wyłącznie za tło. A całość autentycznie wciąga i angażuje, czyta się ją naprawdę przyjemnie, bez uczucia zagubienia czy chaosu. Świetną robotę robią też rysownicy, jest ich cała gromadka, ale do jakości ich pracy absolutnie nie można się przyczepić, bo zadbali o graficzną spójność.

Nie da się tych trzech albumów ocenić osobno, gdyż stanowią nierozerwalną całość. Czytane ich oddzielnie mija się z celem, ale i polski wydawca nieco utrudnił sprawę. Zamiast wydać wszystko posegregowane w jednym tomie, dostajemy trzy albumy, które co rozdział trzeba czytać naprzemiennie według zamieszczonego na końcu diagramu. Jest to pewna niedogodność, ale można przymknąć na nią oko, bo fabuła wynagradza te fizyczne cierpienia. Naprawdę warto sięgnąć po ten epicki, kosmiczny crossover.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz