Dynamite Entertainment
komiks

Ash and the Army of Darkness [recenzja]

Zanim pojawi się oczekiwany z niecierpliwością 10-odcinkowy serial o przygodach Asha Williamsa, już teraz możemy zagłębić się w komiksową kontynuację  przygód bohatera „Martwego zła”. Nosi ona tytuł „Ash and the Army of Darkness” i od niedawna jest dostępna w elegancko wydanym zbiorczym tomie liczącym blisko 200 stron.

„Nazywam się Ash i jestem idiotą” – oznajmia nam główny bohater w pierwszych słowach tego ponad 200-stronicowego komiksu wywodzącego się z kultowej „Armii ciemności”. I w zasadzie od razu po przeczytaniu tych słów, czujemy, że będzie dobrze – bo oto wzięli się do roboty ludzie, którzy autentycznie czują specyficzny, śmieszno-straszny klimat filmu Sama Raimiego. Ludzie ci to: scenarzysta Steve Niles, znany chociażby z serii „30 dni nocy” czy „Mroczne dni”, oraz rysownicy Dennis Calero i Nacho Tenorio, którzy wcześniej pracowali nad takimi tytułami jak „Cowboys & Aliens” albo „Dark Shadows”.

A jakież to atrakcje ci zasłużeni dla komiksu panowie wymyślili dla nieszczęsnego Asha? Ano musi się on tutaj po raz kolejny przenieść w czasie o kilka stuleci wstecz, a następnie zmagać się z armią walecznych truposzy i raz jeszcze przekonać się, że magia to diabelnie wredna rzecz (zwłaszcza jeśli ktoś każe ci zapamiętywać te wszystkie bełkotliwe zaklęcia…) i – co prawdopodobnie najbardziej dlań traumatyczne – doświadcza tego najdotkliwszego przekleństwa znanego rodzajowi ludzkiemu: Prawdziwej Miłości. Nie martwcie się jednak, komiksowy Ash nie staje się ni stąd, ni zowąd jakimś niewydarzonym Romeem, to wciąż ten sam uroczo niezdarny przygłup, jakiego pamiętamy z filmów Sama Raimiego; ot, poczciwy chłopina, któremu zdarza się być o krok od dokonania jakiegoś naprawdę bohaterskiego czynu, a potem zawsze i tak musi zrobić coś żeby wszystko popsuć. No ale przecież właśnie takiego go kochamy, prawda?

Od strony graficznej „Ash and the Army of Darkness” prezentuje się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Świetnie oddano postać tytułowego bohatera z jego bardzo „filmowymi” grymasami, nierozumnym unoszeniem brwi i tak dalej, ale już tło mniej znaczących kadrów bywa robione na szybko i często brakuje w nim detali i odpowiedniej głębi. Trochę równoważą to barwne, bogate i dynamiczne „całoplanszowce” czy w ogóle wszystkie większe grafiki, dzięki którym po pierwszej lekturze tomu chętnie się do niego wraca.

Na ostatnich stronach komiksu zamieszczono dodatkowo pełny scenariusz pierwszego zeszytu serii oraz cieszącą oko galerię zdobiących kolejne zeszyty okładek. Dla fanów Asha i cyklu „Evil Dead” – czysta radość. Choć ekranowej kontynuacji jednak by ten tom nie zastąpił.

[amazon template=add to cart&asin=1606905163]

Kategorie
komiks
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″. Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.
Komentarz
  • Łukasz Dunikowski
    26 stycznia 2015 at 12:04
    Skomentuj

    Pierwszy. To jest testowy komentarz z profilu G+

  • Dodaj komentarz