Dynamite Entertainment
komiks

Army of Darkness: Movie Adaptation [recenzja]

Ash Williams – gość z piłą łańcuchową zamiast prawej ręki i z dwururką na plecach – to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci wykreowanych przez kino. Oprócz występu w trzech filmach, bohater ten pojawił się także w grze karcianej, systemie RPG, w musicalu na Broadwayu, no i oczywiście na kartach komiksów.

Pierwszą historią obrazkową z „Armią Ciemności” w tytule była adaptacja filmowa. Dwa pierwsze zeszyty trzyczęściowej mini-serii ukazały się w ostatnich miesiącach 1992 roku, czyli na dwa miesiące przed oficjalną premierą filmu, a trzeci w październiku 1993 – osiem miesięcy po premierze. Był to zabieg typowo marketingowy, mający na celu zachęcić potencjalnych widzów do odwiedzenia kina. Zachęta była to nie byle jaka, gdyż za oprawę graficzną odpowiedzialny był John Bolton.

Ten brytyjski grafik znany był wcześniej z fantastycznych prac do wielu komiksowych horrorów oraz licznych okładek do popularnych serii. Jego styl charakteryzuje się bardzo realistycznym, wręcz fotograficznym odwzorowaniem, a umiejętność dobierania i komponowania ze sobą mrocznych barw powala na kolana. Nic więc dziwnego, że akurat ten twórca został wybrany do zilustrowania komiksowej adaptacji „Armii Ciemności”. Boltonowi pomysł przypadł do gustu, gdyż był miłośnikiem pierwszych dwóch części trylogii. Jego zapał był tak wielki, że sam postanowił zająć się całym projektem, czyli również adaptacją scenariusza.

Bolton otrzymał skrypt do tzw. wersji reżyserskiej filmu i wyłuskał z niego wszystko to, co najlepsze, usprawnił nieco fabułę i dodał też coś od siebie. Pierwszą, dość znaczącą różnicą była zmiana narracji. W komiksie, Ash od początku aż do końca opowiada z „offu” całą historię, okraszając ją licznymi, zabawnymi komentarzami, których w filmie brak. Drugim, rzucającą się w oczy zmianą jest rezygnacja z komediowych akcentów, przez co komiks staje się bardziej poważny, mroczny i upiorny. Zniknęły też nielogiczne momenty filmowej fabuły, takie jak np. scena, gdy Ash leje po pysku swojego sobowtóra lewą ręką (mając do dyspozycji mocniejszy, żelazny implant), czy odsiecz Henryka Czerwonego (który w filmie przybył z pomocą, nie wiadomo na czyją prośbę). Takich gładzi jest o wiele więcej i wychodzą one zdecydowanie na plus.

Największą zaletą adaptacji „Armii Ciemności” są oczywiście rysunki. Bolton używając swojego niesamowitego, bardzo plastycznego i fotorealistycznego stylu (gdzieniegdzie stosując elementy groteski) sprawił, że każda plansza i kadr są małym arcydziełem. Jego prace można podziwiać godzinami, studiując każdy najdrobniejszy szczegół na pierwszym i drugim planie. Wizja potworów, którą przedstawił czytelnikowi jest makabryczna i powalająca, a jednocześnie diametralnie różna od tej ukazanej w filmie. Na papierze nie było ograniczenia budżetowego, stąd też na widok sugestywnych maszkar, zamiast uśmiechu rozbawienia, pojawia się grymas strachu. Brawa dla artysty należą się również za mistrzowskie odwzorowanie mimiki twarzy Bruce’a Campbella, który nierzadko wygląda niczym wyjęty z filmowego kadru.

Z punktu widzenia komiksomaniaka, który pierwszy raz styka się z uniwersum martwego zła, historii nie można nic zarzucić. Natomiast miłośnikom filmowego hitu ta mini-seria wyda się o wiele mroczniejsza i bardziej poważna, przez co być może atrakcyjniejsza. Komiks można potraktować jako uzupełnienie wersji reżyserskiej, swoisty suplement, opowiadający historię nieco inaczej, bądź też jako projekt absolutnie autorski, który nie był ograniczany budżetem ani naciskami ze strony producentów. Obok komiksowej „Armii Ciemności” nie można przejść obojętnie, gdyż jest to dzieło dopieszczone pod każdym względem. Zauważyło to również jury Spike TV Scream Award, przyznając wydaniu zbiorczemu główną nagrodę w kategorii „najlepsza komiksowa adaptacja materiału filmowego” za rok 2006.

Army of Darkness: Movie Adaptation. Scenariusz: Sam Raimi, Ivan Raimi. Rysunki: John Bolton. Dynamite Entertainment. Ocena: 90%

Kategorie
komiks

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz