komiks

Animosity vol. 1: The Wake – Zwierzogród: Początek [recenzja]

Ta recenzja mogła mieć różne tytuły. Oprócz wybranego – na przykład Geneza Planety Zwierząt albo The Last of Us: Animal Edition. Animosity tworzone pod batutą scenarzystki Marguerite Bennet koresponduje bowiem z wieloma dziełami, biorącymi na warsztat relacje zwierząt ze światem. I robi to dobrze, brutalnie – a przede wszystkim bez owijania w bawełnę.

Czytelnicy oczekujący, że dostaną lukrowany podział na złych ludzi i dobre zwierzątka przeżyją srogi zawód. Ci zaś, których mdli na samą myśl o podobnej koncepcji już od głębokich lat ’90, kiedy nasze poczucie winy smagano Doliną Paproci i podobnymi abominacjami – mogą odetchnąć z ulgą.

Animosity to specyficzne, ale wciąż pełnokrwiste postapo, gdzie pierwszą ofiarą złożoną na ołtarzu nowego świata była niewinność niemal wszystkich istot. Pewnego dnia wszystkie zwierzęta doznały przebudzenia. Zyskały świadomość podobną do ludzkiej, a co za tym idzie – podobne potrzeby i domagają się równouprawnienia.

Tyle, że zamiast szlachetnego pochodu ku wolności obserwujemy wszelkie odcienie szarości – od zwykłych prób dopasowania się przez zwierzęta, które zwyczajnie kochają ludzi, którzy ich wychowali – aż po okrutną zemstę kulturową, często wymierzoną w tych, którzy nie mieli nic wspólnego z cierpieniem ziemskiej fauny. Trochę w myśl zasady „Zabijajcie ich wszystkich, ojciec rozpozna swoich”. Animosity serwuje nam opowieść drogi, gdzie wraz z młodą, prawdopodobnie osieroconą bohaterką i jej psem wędrujemy przez nową rzeczywistość – i większość przystanków składa się na mozaikę mogącą posłużyć za komentarz do zmian społecznych i sposobu myślenia, jaki przyjmują nowe pokolenia dołączające do debaty publicznej.

I nie jest to głos przesadnie zachwycony. Ani ludźmi reprezentującymi stary porządek, ani braćmi mniejszymi. Nagle okazuje się, że wszyscy są zdolni do przyjęcia bardzo złych nawyków.

Najważniejsze zaś – ten obraz i poszczególne etapy podróży składają się na wciągającą historię, porządne postapo z ciekawie przemeblowaną rzeczywistością, gdzie w parze idą pytania filozoficzne, jak i zwykła czytelnicza ciekawość, budowana na suspensie oraz tajemnicach świata przedstawionego. Po prostu chcemy wiedzieć, co będzie dalej, co się przydarzy naszym bohaterom i co naprawdę kryje się w ich głowach.

Ciekawej, choć może nie odkrywczej, fabule i światu wtórują porządne rysunki, które wyszły spod ołówka Rafaela de Latorre i zachowującego anonimowość Juana Doe. Trzymają bardzo wysoki poziom szczegółu, potrafią oddać napięcie i zagrożenie towarzyszące pierwszym krokom w wędrówce bohaterów przez nowy świat – a chwilami, w przypływie agresji naprawdę pokazują pazury.

Pierwszy tom Animosity zapowiada złożoną historię i ciekawe doświadczenie, które pozostawi nas z kilkoma celnymi refleksjami na temat świata. Oprócz tego stanowi po prostu kawał porządnej lektury, która wciąga i intryguje.

Animosity vol. 1: The Wake, scen. Marguerite Bennet, rys. Rafael De Latorre, Juan Doe, AfterShock Comics 2017. Ocena: 80%.  Album można kupić na stronie Non Stop Comics.

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz