Studio JG
komiks

Adventure Time tom 1 [recenzja] [komiks]

„Pora na przygodę” to animowany serial Pendletona Warda, który na całym świecie okazał się niebywałym sukcesem. Niedawno pojawił się komiks na podstawie tej serii będący niekanonicznym bytem, który powinien przypaść do gustu widzom Cartoon Network.

Hasło na czwartej stronie okładki głosi, że jest to komiks dla młodzieży i dorosłych, a biorąc pod uwagę, że „Adventure Time” największą popularnością cieszy się właśnie wśród dorosłych, trochę dziwi fakt, że starszym odbiorcom ten album tak naprawdę ma niewiele do zaoferowania.  Nie ma w nim kompletnie niczego co mogłoby zaskoczyć, przyprawić o szybsze bicie serca i na dłuższą metę utrzymać zainteresowanie. Mocno przewidywalna i naiwna opowieść jest rozciągnięta do niebywałych rozmiarów i w wielu momentach po prostu nuży. Scenarzysta Ryan North (autor popularnego webcomicsu „Dinosaur Comics”) postawił przede wszystkim na humor słowny, który niestety wywołuje jedynie delikatny grymasik na ustach, a i to bardzo rzadko, a przez nawał dialogów w całym komiksie nie ma ani jednego panelu, na którym postacie by nie gadały. Nawet przez kilka stron potrafią ciurkiem paplać, paplać i paplać… i gdyby coś jeszcze z tego wynikało. A przecież ratowanie całej planety to dość szeroki temat do popisu, który w tym przypadku nie wywołuje żadnych emocji.

Człowiek Finn i pies Jake wraz z całą ferajną krainy Ooo to z założenia bardzo sympatyczne postacie, które chcą czynić dobro, pomagać innym i nie boją się podjąć żadnego wyzwania. W pierwszym tomie ich komiksowych przygód co prawda wszystko to robią, ale nie można się oprzeć wrażeniu, że potencjał został zmarnowany. Przynajmniej w tej części przeznaczonej dla dorosłych. Młodsi czytelnicy raczej nie będą przejmować się dłużyznami i niekończącymi się dialogami, a dadzą się pochłonąć temu niezwykle kolorowemu światu przepełnionemu dziwacznymi stworzeniami, magią, nieskrępowaną wyobraźnią i pozytywnymi wzorcami do naśladowania. Duża w tym zasługa rysowniczki Shelli Paroline wiernie odwzorowującej prostą animację serialu i kolorysty Bradena Lamba, który co prawda wykorzystuje ogromną ilość jaskrawych barw, ale robi to konsekwentnie i z wyczuciem, dzięki czemu całość jest bardzo przyjemna dla oczu.

Tak więc pierwszy tom „Adventure Time” ni ziębi, ni grzeje i wbrew okładkowemu blurbowi przeznaczony jest dla znacznie młodszych odbiorców. Natomiast komiksowi fanatycy znajdą w nim sporych rozmiarów galerię okładek alternatywnych (zajmuje ona jedną czwartą albumu) i trochę szkiców, które prezentują się całkiem atrakcyjnie.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz