J.P.Fantastica
komiks

Abara – Żebra [recenzja]

Tsutomu Nihei nie należy co prawda do czołówki najbardziej rozpoznawalnych twórców japońskich na świecie, ale obok Junji’ego Ito to najoryginalniejszy artysta wydany do tej pory w naszym kraju.

Nihei podobnie jak Andreas z wykształcenia jest architektem, jednak w odróżnieniu od autora „Rorka”, jego fascynacja tą sztuką objawia się poprzez projektowanie olbrzymich, gigantycznych i przytłaczających mega struktur, które nie posiadają początku, końca ani sprecyzowanego, jednorodnego kształtu. Jedne budowle wyrastają z innych, a na nich artysta rozrysowuje kolejne betonowo-organiczne narośla, poprzecinane drutami, rurami, ścieżkami, schodami i różnego rodzaju przejściami. Nie brak tu jednak precyzji czy dbałości o szczegóły. Nihei gęsto zapełnia każdy panel drobnymi elementami i z rozmachem przedstawia wymyślony przez siebie świat odległej, mocno niepokojącej przyszłości czy też alternatywnej jej wersji. W jego stylu można doszukać się inspiracji organicznością Cronenberga, biomechanicznością H.R. Gigera i monumentalizmem Alberta Speera, które w efekcie dają niezwykły wizualny rezultat, stanowiący o szczególności wszystkich jego dzieł, nie tylko „Abary”.

A sama „Abara” niesamowicie pochłania przede wszystkim tym brudnym, wizualnym pięknem na tle którego rozgrywa się jej akcja. Postapokaliptyczny świat, stojący na krawędzi kolejnego Armagedonu nawiedza seria niepokojących zjawisk, objawiających się poprzez niekontrolowane, błyskawiczne mutacje obywateli. Istoty te nazywane białymi pustelniakami są przedświtem zapowiedzianej setki lat wcześniej ostatecznej zagłady, której czoła może stawić jedynie tajna komórka rządowa powołana przez starożytne bractwo, dysponująca zmodyfikowanymi genetycznie wojownikami. Jednym z nich jest Denji Kudou, dezerter bractwa, potrafiący generować niezwykle wytrzymały, groteskowy pancerz kostny, za pomocą którego podejmie się obrony pozostałej przy życiu garstki ludzkości.

Nihei serwuje niegłupią, postcyberpunkową opowieść o przetrwaniu gatunku, niekiedy senną i depresyjną, a czasami brutalnie krwawą, po brzegi wypełnioną efektowną i nierzadko zapierającą dech akcją. Garściami korzysta z estetyki horroru, kreując przerażające mutacje i z premedytacją zagłębia się w nieczęsto odwiedzane rejony wyobraźni, tworząc gęstą, mroczną atmosferę. A co stoi za tym całym zamieszaniem? Dlaczego? Po co? Nie wiadomo. Autor pozostawia kilka mętnych wskazówek, które trzeba będzie rozpracować samodzielnie już po zakończeniu lektury, bo jak przystało na mistrza niedopowiedzeń, zagrywa większą ilością pytań niż odpowiedzi.

W polskim wydaniu „Abary” znajduje się również dodatkowa historia pt. „Digimortal”, z którą zetknąłem się kilka ładnych lat temu, a która z miejsca zafascynowała mnie twórczością Tsutomu Nihei. Ta prosta opowieść, w strukturze świata bliźniaczo podobna do „Abary”, jest epicką esencją stosowanych przez niego chwytów i trików. Mam ogromną nadzieję, że niniejszy album jest tylko wstępem do zaprezentowania szerokiego dorobku Japończyka w naszym kraju, którego nieznajomość zakrawa wręcz na grzech śmiertelny.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz