IDW Publishing
komiks

24 Underground [recenzja]

Już wkrótce pojawi się na płytach DVD miniserial „24: Jeszcze jeden dzień”, a niedługo potem będzie można sięgnąć po komiks „24 Underground” (premiera: 19 listopada br.), który wyjaśnia co działo się z agentem Jackiem Bauerem pomiędzy pierwszym odcinkiem najnowszej telewizyjnej produkcji, a ostatnim sezonem serialu „24 godziny”.

Gdzie więc ukrywał się nasz wspaniały Jack Bauer zanim podjął się wykonania londyńskiej misji przedstawionej w „24: Jeszcze jeden dzień”? Nie uwierzycie, ale ten supersprytny twardziel wybrał sobie na kryjówkę… Ukrainę. Co prawda jeszcze sprzed obecnych zawirowań politycznych (a szkoda, Bauer kontra Putin to byłoby coś!), ale przecież z pełną świadomością tego, że to właśnie w tym kraju zamieszkują niektórzy z jego najzacieklejszych wrogów! Trudno więc się dziwić, że niezbyt długo udaje się żyć Bauerowi pod przykrywką, zamieszkując u seksownej Sofii i udając poczciwego obywatela imieniem Borys. Wszystko zaczyna się od tego, że brat Sofii wplątuje się w niebezpieczne mafijne rozgrywki, a potem zwierza się ze swoich kłopotów „Borysowi”. Ten z czystej sympatii oferuje mu swoją pomoc – i szybko pakuje się prosto w sidła wrednego mafijnego bossa, który od długiego czasu pragnął zemścić się na Bauerze za pewne osobiste krzywdy, jakich doznał z jego ręki.

Kiedy przed obecnym wydaniem zbiorczym pojawiały się kolejne zeszyty składające się na „24 Underground”, amerykańscy krytycy zachwycali się „dynamiczną kreską” Michaela Gaydosa, a samą fabułę komiksu zbywali raczej jako ograną choć wciągającą i dobrze wykorzystującą serialową postać Bauera. Co do fabuły – mieli rację. Te 100 stron rzeczywiście czyta się bez znudzenia choć też trudno zachwycać się jakimiś niesamowitymi pomysłami, zwrotami akcji czy pogrywaniem z gatunkowymi schematami – takich rzeczy po prostu tu nie ma. Bardzo naturalnie – tzn. wyraźnie „serialowo” – wypadają natomiast dialogi, w których scenarzysta Ed Brisson nie żałuje sobie typowych dla Bauera odzywek w rodzaju zwiastującego najgorsze kłopoty „Damn it!” albo kojącego nerwy „Trust me”. Podobnie jak podczas oglądania serialu trzeba tu oczywiście przymknąć oko na pewne nieścisłości i nieprawdopodobieństwa (np. jak to możliwe, że mimo posługiwania się bardzo koślawym rosyjskim, który wyśmiewa nawet Sofia, wszyscy dookoła biorą naszego bohatera za najprawdziwszego „Borysa” i dziwią się strasznie kiedy wychodzi na to, że jest Amerykaninem?), ale to akurat powinno już przecież wejść fanom Jacka Bauera w krew.

Gorzej ma się natomiast sprawa z rysunkami. Chwalący je amerykańscy krytycy wychowywali się na kresce bardziej niedbałej niż europejska więc łatwiej im się pogodzić z graficznymi niedoskonałościami „24 Underground” – m.in. mało ciekawym zagospodarowaniem tła, wyblakłą kolorystyką i nieatrakcyjnymi postaciami kobiet – ale dla kogoś, kto wymaga od rysownika komiksu talentu i pieczołowitości na poziomie Janusza Christy albo Grzegorza Rosińskiego (takiego ze swoich najlepszych lat), ten będzie rozczarowany. Choć trzeba przyznać, że samego Bauera udało się Gaydosowi odtworzyć nienajgorzej, a na samą dynamikę kadrów rzeczywiście trudno narzekać.

„24 Underground” to więc przede wszystkim rzecz dla najbardziej zagorzałych wielbicieli serialu – inni też co prawda przebrną przez tę historię bezboleśnie, ale po lekturze pewnie nie postawią sobie komiksu o Bauerze na honorowej półce.

[amazon template=add to cart&asin=1631400541]

 

 

Kategorie
komiks
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Dodaj komentarz