kino / dvd

Zodiak – Dziesiąta rocznica wielkiego dzieła Davida Finchera [recenzja]

Dziś już nikt nie robi takich filmów. Powolnych (trwa prawie trzy godziny), skupionych na postaciach, drobnych szczegółach i utrzymanych w duchu sensacyjnych obrazów spod znaku Francuskiego łącznika.

Późny wieczór. Zakochana para obściskuje się w samochodzie zaparkowanym na poboczu. W radiu Donovan śpiewa Hurdy Gurdy Man. Nagle ona zauważa, że ktoś się do nich zbliża. Jest mężatką, a jej partner to bynajmniej nie mąż, więc ma powody do obaw. Tajemniczy intruz parkuje obok. Stoi przez chwilę, po czym odjeżdża. Uspokojona parka powraca do przerwanego zajęcia. W tle dalej cicho śpiewa Donovan. Nagle intruz powraca. Zatrzymuje się, wysiada. Podchodzi do wozu zakochanych. Zaczyna strzelać. Piosenka Donovana eksploduje dźwiękiem. Tak oto David Fincher przedstawia nam bohatera swojego filmu, tytułowego Zodiaka – nigdy niepojmanego seryjnego mordercę, który na przełomie lat 60. i 70. terroryzował San Francisco i okolice.

Gwoli wyjaśnienia – ci, którzy łakną taniej sensacji, brutalnej historii i kubłów sztucznej krwi, niech ten film omijają szerokim łukiem. Nie ma tu bowiem epatowania okrucieństwem i drobiazgowego pokazywania, jak i gdzie psychopata zabijał. Finchera interesuje przede wszystkim opis czasów, w jakich zbrodniarz działał, oraz konsekwencje jego czynów – tak w wymiarze społecznym jak i jednostkowym.

Film odczytać można na co najmniej dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, to fresk Ameryki końcówki lat 60. Era hippisów powoli dogorywa – jeden z bohaterów słucha w radiu sprawozdania z Altamont ze słynnego koncertu Rolling Stonesów, który zakończył się zabójstwem fana. W kinie i w popkulturze pojawia się nowy typ twardego bohatera – detektyw Troschi pracujący nad sprawą Zodiaka jest tym facetem, na którym Steve McQueen wzorował swojego Bullitta. Świat się zmienia, miasta są brutalne i nieprzyjazne. Zaczyna się era Zodiaka, a Fincher znakomicie to obrazuje.

Oczywiście jest też i druga strona, czyli historia samego Zodiaka – człowieka, który podobno zamordował trzydzieści siedem osób i cały czas grał z policją i prasą w kotka i myszkę (wysyłał im listy z opisami zbrodni oraz zaszyfrowane kryptogramy z ukrytą własną tożsamością). Na szczęście Fincher nie jest zafascynowany postacią zbrodniarza (przeciwnie, pokazuje go jako zakompleksionego megalomana), lecz tymi, którzy go ścigają. I tu dochodzimy do istoty filmu, czyli do opowieści o obsesji.

Tej zabójczej, którą nosi w sobie morderca, oraz tej wyniszczającej, cechującej tropiących go ludzi, marzących wyłącznie o jednym – o złapaniu złego. Małżeństwo dziennikarza Roberta Graysmitha (na podstawie jego dwóch książek powstał scenariusz) kończy się rozwodem, jego kolega po fachu Paul Avery (doskonały Robert Downey Jr.) kończy jako samotny alkoholik, detektyw Troschi również niszczy swoją rodzinę, próbując dorwać zabójcę. Na każdym z nich Zodiak niejako odciska swoje piętno.

Tę paranoję rujnującą życie bohaterów Fincher bezbłędnie ogrywa narracyjnie. To główną postacią filmu jest policjant, to dziennikarz, to rysownik, a czasami sam morderca. Dziś już nikt nie robi takich filmów. Powolnych (trwa prawie trzy godziny), skupionych na postaciach, drobnych szczegółach i utrzymanych w duchu sensacyjnych obrazów spod znaku Francuskiego łącznika. Ale ten film warto było nakręcić.

Zodiak. Rezyseria: David FIncher. Obsada: Jake Gyllenhaal, Robert Downey jr., Mark Ruffalo. USA 2007

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz