kino / dvd

Zbieg z Alcatraz

 

 

Zbieg z Alcatraz (Point Blank)  Reż. John Boorman. Wyk. Lee Marvin, Angie Dickinson, John Vernon. USA 1967

 

Ten film narodził się przy okazji „Parszywej dwunastki”. Na planie kręconego w Londynie jednego z najlepszych filmów wojennych wszech czasów spotkali się Lee Marvin i zaczynający wówczas karierę brytyjski reżyser John Boorman (który asystował na planie). Połączyła ich wspólna niechęć do scenariusza… ”Zbiega z Alcatraz”.

 

 

Ponoć wszystko w nim było nie tak poza jednym – postacią głównego bohatera. Marvin zapragnął zagrać Walkera, zdradzonego twardziela, który mści się na kumplach, Boorman zaś zobaczył w nim postać, która może otworzyć mu drzwi do amerykańskiej kariery. Panowie rozpoczęli więc pracę nad przerabianiem skryptu, który ku ich zaskoczeniu uzyskał akceptację wytwórni MGM. Ku zaskoczeniu, bo „Zbieg z Alcatraz” jak na lata 60. był opowieścią niezwykle brutalną i mocną. Walker po skończonej robocie zostaje oszukany przez żonę i kumpla. Postrzelony, okradziony i zostawiony na pewną śmierć, jednak przeżywa i postanawia zabić wszystkich, który zabrali jego pieniądze. „Zbieg z Alcatraz” powstał na motywach tej samej powieści, na której podstawie Mel Gibson lata później zrealizuje znacznie słabszą „Godzinę zemsty” (poszukajcie gdzieś wersji reżyserskiej tego filmu jest o niebo lepsza od kinowej).

 

 

U Boormana Walker to zimny wyrachowany drań, który zrobi wszystko, aby odzyskać kasę. Będzie nawet w stanie zawrzeć pakt z diabłem. Po pierwszych pokazach filmu część producentów ponoć zażądała poprawek i innego montażu, ale szefowa studia stwierdziła, że jeśli ktoś będzie chciał coś zmieniać, to tylko po jej trupie. I prawie tę decyzję przypłaciła głową. „Zbieg…” bowiem okazał się wielką finansową klapę. Ale odniósł za to artystyczny triumf. Zimny, mroczny, depresyjny czarny kryminał nie tylko unieśmiertelnił Marvina, ale rozpoczął w kinie gatunkowym modę na niezwykle stonowane, chłodne zdjęcia oraz narrację balansującą na pograniczu jawy i snu. Bo wszystko tu jest rozmyte, niewyraźne. Niby oglądamy, jak bohater ściga swoich dłużników, ale gdzieś w tyle głowy kołacze myśl – on nie żyje, zabili go, a to są jego rojenia. W powieści bohater przeżył i stał się kluczową postacią całej serii (TEKST O NIEJ TU). Tu tak naprawdę nigdy się tego nie dowiemy. I bardzo dobrze, bo to właśnie  ta niepewność czyni ten film arcydziełem.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz