kino / dvd

Wywiad ze Słońcem Narodu

wywiad

Film, który niemal wywołał trzecią wojnę światową? Największy skandal polityczny ostatnich lat? Bez przesady – zwyczajnie nieśmieszna, wulgarna komedia o puszczaniu wiatrów i robieniu w gacie.

O wycieku mejli, kradzieży filmów i ataku domniemanych koreańskich hakerów na Sony słyszał niemal każdy, kto choć trochę interesuje się kinem. W ostatnich tygodniach była to najgłośniejsza filmowa afera, która nagle w nieoczekiwany sposób zamieniła się w polityczną zadymę. „Koreańscy” hakerzy zagrozili Amerykanom drugim 11 września, jeśli „Wywiad ze Słońcem Narodu” trafi do kin. W efekcie gróźb Sony wycofało się ze światowej premiery, by kilka dni później zdecydować się na ciche wprowadzenie filmu do wybranych kin (połączone z premierą VOD). Efekt? „Wywiad…” ustanowił rekordy legalnego ściągania w sieci, stając się jednym z najbardziej dochodowych filmów 2014 roku. Czy bez gróźb film Rogena i Goldberga odniósłby sukces? Nie wiadomo. Jedno jest pewne – atak hakerów i domniemane groźby sprawiły, że kiepski film zamienił się w kulturalne wydarzenie roku. Na ile było to zaplanowane przez Sony działanie nie dowiemy się nigdy. Szefowie korporacji idą w zaparte twierdząc, że padli ofiarą szaleńców… Ale przypadek, jeśli przypomnimy sobie przypadek Davida Manninga, jakoś trudno uwierzyć w czystość działań podejmowanych przez Sony. Nie wiecie, kim był David Manning? To szybko przypominam: stworzony przez Sony fikcyjny dziennikarz, który służył firmie do promocji wybitnych gniotów. Rzecz miała miejsce na przełomie wieku, a gdy wyszła na jaw kosztowała Sony fortunę wypłaconą na odszkodowania.

A abstrahując od afery – jaki jest „Wywiad ze Słońcem Narodu”? Zwyczajnie niedobry. Choć pomysł wyjściowy zdaje się znakomity. Dave Skylark to zadufany i obdarzony dość niewielkim rozumkiem prezenter telewizyjny, którego największym fanem okazuje się być, Kim Dzong Un. Przywódca komunistycznej Korei Północnej decyduje się udzielić jedynego wywiadu dla zachodnich mediów właśnie Dave’owi. Kiedy dowiaduje się o tym CIA, agenci składają naszemu prezenterowi propozycję nie do odrzucenia – ma zabić Kima podczas wywiadu.

Z takim pomysłem i obsadą „Wywiad…” mógł być dowcipną polityczną satyrą zarówno na Koreę jak amerykańskie media. Gdyby tylko scenarzystów filmu interesowało coś więcej poza puszczaniem wiatrów i robieniem kupy. Otóż kochani wiecie jak udowodnić, że Kim Dzong Un jest zwyczajnym wariatem? Zmusić go przy użyciu piosenki Katy Perry do zrobienia kupy w spodnie. Szczyt wyrachowania. Dorzućmy do tego najprostsze z prostych dowcipy o komunizmie, seks z koreańską szefową produkcji telewizyjnej i wsuwanie w odbyt przedmiotów wielkości pięści i przedramienia Mike’a Tysona. Dobra, są w „Wywiadzie…” scenki zabawne. Jak choćby kapitalne nawiązanie do finałowej sceny strzelaniny z „Rambo 3”. No i jeszcze jedno – między Rogenem i Franco panuje świetna chemia i tylko dzięki niej da się zdzierżyć wszystkie fekalne żarciki.

Zły to film. Nieszczery i nieśmieszny. Ale tak naprawdę nie to w nim jest najgorsze. „Wywiad…” to dziesiąty film filmowej ekipy, która dała nam „Wpadkę”, „Boski chillout” i „Supersamca” – czyli jedne z najlepszych komedii ostatniej dekady. Od dłuższego czasu panowie zaniżają loty. „Wywiad…” nie zapowiada powrotu do dawnej formy. Szkoda.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz