UIP
kino / dvd

Wielki Mur – Matt Damon kontra CGI [recenzja]

O najnowszej produkcji z udziałem popularnego odtwórcy Jasona Bourne’a powiedzieć przed premierą można było wiele, ale na pewno nie to, że będzie to film z rodzaju tych ambitnych. Miało być przede wszystkim widowiskowo – tyle, że taki film też trzeba umieć zrobić.

[quote align=right]Mimo, że z góry wiemy w jakim kierunku zmierza całość, prosta historia stanowi wystarczająco angażujące tło dla efektownej oprawy.

Historia koncentruje się na dwóch najemnikach (Damon i znany z „Gry o Tron” Pedro Pascal), którzy po nielichej przeprawie trafiają na największą budowlę świata, z zamiarem zdobycia niezwykłego wynalazku który może odwrócić przebieg niejednej z europejskich wojen – prochu strzelniczego. Pech chce, że nasi bohaterowie trafiają na miejsce akurat w jednym z przełomowych momentów w historii, bowiem gigantyczna konstrukcja co każde sześćdziesiąt lat zmuszona jest odpierać ataki tajemniczych, jaszczuropodobnych Taotie. Tym samym, najemnicy będą mieli szansę dowieść swych umiejętności, zdobyć zaufanie obrońców Muru, a być może uratować cywilizowany świat przed niechybną zagładą.

O „Wielkim Murze” głośno było już przed premierą. Raz, że miała być to najdroższa produkcja nakręcona do tej pory w Chinach (budżet to ponad 150 milionów dolarów), dwa to kwestie obsadowe. I choć reżyser widowiska Zhang Yimou zarzekał się, że zarzuty są bezpodstawne, a sam film nie ma zamiaru skalać narodowego dziedzictwa, obawy pozostały. Ja sam również miałem dość mieszane uczucia. Romans zachodniego kina z azjatycką kulturą na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat to sinusoida wzlotów i upadków i tak jak „Ostatniego Samuraja” cenię sobie jako jedno z najlepszych widowisk historycznych w ogóle, tak już na „47 Roninów” z Keanu Reevesem wypadałoby jedynie spuścić zasłonę milczenia.

„Wielki Mur” już od początku sygnalizuje, że jeśli chodzi o pomysł na historię, pójdzie raczej drogą drugiego z wymienionych filmów. O większej historycznej poprawności możemy raczej zapomnieć – ma być przede wszystkim rozrywkowo i wybuchowo. I pod tym względem, produkcja oczekiwań nie zawodzi.

Prosta, racząca nas kilkoma wyświechtanymi morałami o odwadze, lojalności i honorze fabuła sprawdza się tu zaskakująco dobrze, a w kilku momentach twórcy pozwalają sobie również na nieco humoru. Proporcje typowe dla wielkiego blockbustera zostają zachowane i mimo, że z góry wiemy w jakim kierunku zmierza całość, historia stanowi dobre tło dla prawdziwej orgii dla oczu i uszu, bowiem trzeba „Wielkiemu Murowi” przyznać, że pod tym względem udał się bardzo. Efekty komputerowe pojawiają się tu w ilościach wręcz hurtowych i jeśli nawet jakościowo niekoniecznie jest to półka najwyższa z możliwych, to w ferworze bitewnego chaosu i tak z wielkim prawdopodobieństwem przymkniemy na to oko. Do tego dochodzą wszelakie ujęcia w slow motion, piękne panoramy, a wreszcie dynamiczny montaż i choreografia walk, jest zatem szalenie efektownie.

„Wielki Mur” to film z rodzaju tych, które w żadnym momencie nie aspirują do bycia określanymi „czymś więcej”, jednak w przeciwieństwie do niedawnego „Assassin’s Creed” czy zeszłorocznych „Bogów Egiptu” nie wywołujący uczucia chronicznego znużenia podczas seansu. Matt Damon i Pedro Pascal dobrze uzupełniają się w swoich rolach, ich ekwilibrystycznym wyczynom przygrywa pompatyczna muzyka, a jaszczurzy trup ściele się gęsto – i jeśli tego typu rozrywki po amerykańsko-chińskiej koprodukcji oczekiwaliście, z seansu wyjdziecie w pełni usatysfakcjonowani.

Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz