kino / dvd

What Happened to Monday – Noomi Rapace razy siedem [recenzja]

W ostatnich tygodniach w internecie rozgorzała dyskusja na temat długów giganta rynku VOD. Długoterminowe czy nie, opiewające na miliardy dolarów zobowiązania Netflixa absolutnie nie wpływają na jego modus operandi – przed kilkoma dniami miała miejsce premiera kolejnego sygnowanego marką serwisu filmu. Tym razem mamy do czynienia z klasyczną antyutopią.

Nieodległa przyszłość. Cywilizacja rozrasta się w tempie, któremu kroku nie potrafią dotrzymać krajowe gospodarki. W wielu regionach świata brakuje żywności, a znaczna cześć populacji żyje na krawędzi ubóstwa. Remedium na problemy wydaje się być dająca się uprawiać na nieużytkach, genetycznie modyfikowana żywność. Niestety, jako że GMO to zło wcielone, skutki wcielenia go w życie na szeroką skalę są opłakane. Domniemany ratunek powoduje u ludzi dziesiątki chorób. By opanować sytuację, światowe rządy wprowadzają nowe prawo – w zgodzie z którym, legalne jest posiadanie tylko jednego potomka. Każdy nadmiarowy obywatel ląduje zatem w kriogenicznym śnie, mając czekać na „lepsze czasy”. I w takim właśnie świecie, gdzieś w tajemnej klinice, rodzi się siedem sióstr bliźniaczek. Nazwane od dni tygodnia, będą musiały nauczyć się ze sobą współpracować, by przetrwać – w każdy odpowiadający ich imieniu dzień, będą przybierały maskę jednej osoby, Karen Stettman i wychodziły poza mikrokosmos własnego mieszkania. I tak mija kolejne trzydzieści lat. Do momentu, w którym jedna z sióstr znika.

Antyutopii mieliśmy w ostatnich latach sporo, momentami aż nazbyt wiele (z ocierającymi się pod koniec o śmieszność „Igrzyskami śmierci” na czele) – jednak jest to jeden z tych gatunków, które swym ekranowym odgrywaniem naszych lęków co do kierunku rozwoju cywilizacji, mają popularność zapewnioną po wieki. „What Happened to Monday” na tle podobnych tytułów kusi intrygującym wątkiem siedmiu osobowości (komuś przypomina się „Orphan Black”?). Kiedy jednak ochłoniemy po początkowym dobrym wrażeniu, okazać się może, że film odpowiedzialnego niegdyś za dwie części głupich, acz zabawnych „Zombie SS” Tommy’ego Wirkoli, taki wiele nowego do zaoferowania znowu nie ma.

Wszystkiemu winien scenariusz, który już na poziomie budowania świata przedstawionego sprzedaje nam kalkę za kalką. Na miejscu meldują zatem się źli do szpiku kości politycy, podzielone na bogatych i żyjących w nędzy społeczeństwo, a wreszcie przypominające Gestapo, działające w ramach opresyjnego aparatu terroru jednostki policji. Słowem, wszystko do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Samo w sobie dałoby się to przełknąć, gdyby główna intryga potrafiła zmusić widza do twardego opowiedzenia się (mimo kontrargumentów) po jednej ze stron. Kto oglądał „V jak Vendettę” Wachowskich, ten z wielkim prawdopodobieństwem po seansie chętnie przywdziałby maskę i ruszył tępić ogniska niesprawiedliwości na świecie niczym chwasty. „What Happened to Monday” nie wywołuje choćby jednej dziesiątej podobnych uniesień serca. I owszem, na ekranie dzieje się dużo, a w pewnych miejscach próbuje to nawet być kontrowersyjne – ale w momencie, kiedy widz mógłby otrzymać emocjonalny cios poniżej pasa, film spuszcza nos na kwintę i wraca grzeczniutko na udreptaną ścieżkę.

A szkoda, bo pod względem technicznym film prezentuje się naprawdę fajnie. Scenografia przekonuje, muzyka ładnie wpasowuje się w wydarzenia na ekranie. Sceny akcji są dobrze, dynamicznie zmontowane. Świetnie wypada też Noomi Rapace. Przyznaję, że jakimś wielkim fanem Szwedki nigdy nie byłem, ale tu trzeba oddać jej honor – udało jej się tchnąć życie w każdą z odtwarzanych postaci. Mniej dobrego da się napisać o Glenn Close i Willemie Dafoe, którzy pojawiają się w filmie chyba tylko po to, by na plakacie dało się umieścić więcej znanych nazwisk. Nie ma co ukrywać, „What Happened to Monday”, to zdecydowanie teatr jednej aktorki.

I tak naprawdę tylko to ratuje film Wirkoli od przepadnięcia w mrokach zapomnienia. Nie, żeby jego dzieło było ewidentnie słabe. Jest za to jedynie poprawne w każdym innym elemencie. Koszmarnie niewykorzystany potencjał na gatunkowy klasyk.

What Happened to Monday (aka Seven Sisters). Reżyseria: Tommy Wirkola. Obsada: Noomi Rapace, Willem Dafoe, Glenn Close. USA/Francja/Belgia/Wielka Brytania, 2017. Ocena końcowa: 55%

Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
  • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero