kino / dvd

Wakacje Mikołajka


Wakacje Mikołajka (Les vacances du petit Nicolas). Reżyseria: Laurent Tirard. Występują: Mathéo Boisselier, Valérie Lemercier, Kad Merad i inni. Francja 2014

 

Gdy u nas wakacje już dogorywają, słynny Mikołajek właśnie je zaczyna. Dla niego to głównie czas na psoty i przygody, w „Wakacjach Mikołajka” Laurenta Tirarda przyozdobione także… szczyptą horroru.

 

 

Powiedzmy sobie to szczerze, już na początku: Mikołajek zawsze będzie mógł liczyć na taryfę ulgową. Jakikolwiek film by nie powstał, i tak sentyment i nostalgia zrobią swoje, chroniąc ukochaną postać milionów od nadmiernej krytyki. Twórcy najpewniej zdają sobie z tego sprawę, ale również tego podejścia nie eksploatują. Starają się zrobić film możliwie jak najlepszy i najwierniejszy duchowi literackiego pierwowzoru, zamiast kombinować ponad miarę i wydziwiać w poszukiwaniu poklasku. Świetne utrzymanie charakteru książkowej serii stało się więc mocą „Mikołajka” z 2009 roku, który powstał niejako w hołdzie tej postaci na jej pięćdziesiąte urodziny. A jak sprawa ma się teraz, gdy rocznica już odeszła w przeszłość, a drugie części serii stają się zazwyczaj tymi, które egzaminują jej potencjał i kreatywność twórców?

 

Szczęśliwie, autorzy „Wakacji Mikołajki” postawili na to, co sprawdziło się przy okazji części pierwszej. Wypuszczają się w podróż do słodkich lat sześćdziesiątych i nie gubią nic z idylliczności tamtych czasów. Dzieci hasały sobie swobodnie po życiu, rodzice przez okno wołali na obiad, świat stał przed wszystkimi otworem, a najgorszy psikus uchodził na sucho – wystarczyło spojrzeć dorosłym w oczy okazując skruchę. Skrucha oczywiście była chwilowa, póki następny szalony pomysł nie strzelił któremuś z bohaterów do głowy. To wszystko działa, ale tylko dlatego, że twórcy konsekwentnie trzymają się klamry historii z dawnych lat – nie stosują żadnych uwspółcześnień, nie szukają na siłę rozwiązań fajniejszych niż klasyczne. Stawiają na swojego bohatera takiego, jakim był on w książkach.

 

W „Wakacjach Mikołajka” ponownie gorzka strona dzieciństwa miesza się z tą słodką i idylliczną, wiążąc się w unikatową opowieść o dorastaniu w grupie szalonych przyjaciół. Szczególnie ta pierwsza ma w tym odcinku wręcz horrorystyczną twarz, bezpośrednio zaczerpniętą z „Lśnienia” Stanleya Kubricka. Nie jest ona jednak w stanie stanąć na przeszkodzie mikołajkowym pomysłom i planom, aby te wakacje spędzić równie psotnie i knuć z przyjaciółmi jeden brawurowy plan za drugim. W ten sposób, „Wakacje Mikołajka” przypominają nie tyle letnią pocztówkę z jakiegoś miejsca, ile pocztówkę z jakiś czasów, z przeszłości. Słodszą wersję „Stań przy mnie”, choć fabularnie bardzo od filmu Roba Reinera odległą. Fabułą zamykającą w sobie pewien istotny moment dorastania, który – jak w przypadku każdej mikołajkowej części – lekkością opowieści zdaje się kompletnie nie zdradzać swojego niebagatelnego znaczenia w życiu małego chłopca.

 

ŹRÓDŁO: ONET

 

Kategorie
kino / dvd

Współpracowniczka Onet.pl

Dodaj komentarz