Hagi Film i Video
kino / dvd

W cieniu

Do tego filmu mam właściwie tylko jedno zastrzeżenie. Natury scenariuszowej. Po prostu trochę mi się nie chce wierzyć, że na początku lat 50. ubiegłego wieku, a więc w dobie największego stalinowskiego zamordyzmu, w czeskiej czy też czechosłowackiej służbie bezpieczeństwa znalazł się jeden sprawiedliwy, któremu bliższa była prawda niż własna skóra. No ale jeśli uznać, że formuła „jeden przeciwko wszystkim” to tylko swoista licentia poetica zapożyczona z amerykańskiego kina (film noir, western), to czepiać się za bardo nie ma już czego. Zwłaszcza że bohater tej opowieści, kapitan Hakl, w rzeczonej służbie reprezentuje pion kryminalny a nie ideologiczny– jego zadaniem jest ściganie pospolitych rzezimieszków a nie wrogów ustroju.

Tak mu się przynajmniej wydaje. Do czasu. Do chwili, kiedy prowadząc śledztwo w sprawie kradzieży biżuterii i brutalnego, bo połączonego z zabójstwem, napadu na pocztę, orientuje się, że jest pionkiem w grze, mającej za cel polityczną prowokację. Jego zadaniem jest dostarczenie dowodów, które mają zaprowadzić na ławę oskarżonych zupełnie niewinnych ludzi. Hakl nie chce jednak na to przystać, dlatego postanawia dopaść rzeczywistych sprawców obu przestępstw. Czemu nie godzi się na udział w szytej grubymi nićmi manipulacji? Kto wie. Może nie pozwala mu na to zawodowa etyka, a może po prostu jest facetem, który zachował w sobie jeszcze resztki przyzwoitości. Tyle że w stalinowskim reżimie za luksus bycia przyzwoitym człowiekiem przychodziło niejednokrotnie płacić bardzo wysoką cenę.

Największe atuty filmu Ondříčka? To przede wszystkim oszczędna, a zarazem bardzo przekonująca kreacja Ivana Trojana w roli kapitana Hakla, zdjęcia (kręcono je w Pradze i w Łodzi) Adama Sikory, świetnie budujące klimat narastającego wokół głównego bohatera zagrożenia, a także znakomita scenografia, plastycznie i detalicznie oddająca realia i ducha epoki. To także bardzo sprawna narracja, która potrafi utrzymać widza w napięciu aż do finału, i to pomimo tego, że ten finał wydaje się być nie tak znów trudny do przewidzenia. „W cieniu” to naprawdę całkiem niezłe kino gatunkowe, którego my w Polsce, niestety, robić nie potrafimy. Nie można więc mieć najmniejszych pretensji do naszego PISF-u, że do produkcji filmu Ondříčka się dorzucił. To akurat dobrze zainwestowane pieniądze.

Kategorie
kino / dvd

Dodaj komentarz