Disney Polska
kino / dvd

Tajemnice lasu

Gdyby ten film powstał ponad dekadę temu, uznalibyśmy go za arcydzieło. Dziś po „Drawn Together”, „Shrekach” i wszystkich animowanych filmach żonglujących cytatami z baśni i bajek „Tajemnice lasu” tylko bawią. Ale to i tak całkiem spore osiągnięcie.

Niemal każde dziecko doskonale wie, co czeka je po usłyszeniu słów: „Dawno, dawno temu…” – oto zaraz otworzy się przed nim magiczna kraina, w której zła macocha dybie na życie kochanej Śnieżki, Roszpunka w wysokiej wieży czeka na księcia, Kopciuszek ucieka z balu… A teraz wyobraźcie sobie, że nagle… świat bajek wywraca się do góry nogami, a postacie, które doskonale znamy, okazują się kimś zupełnie innym.

Tak oto Czerwony Kapturek to mała złodziejką, żona piekarza zmaga się z bezpłodnością, Kopciuszek wcale nie ma chrapki na księcia, Jack z opowieści o ziarnie fasoli nie potrafi odróżnić byka od krowy… W takim świecie reguły, które znamy z bajek siłą rzeczy musiałby przestać obowiązywać. I tak też dzieje się w „Tajemnicach lasu”.

Oparty na przebojowym broadwayowskim musicalu (pierwszy raz wystawiony w 1988) powstawał w bólach przez ostatnie ćwierć wieku. Przez obsadę przewinęli się wszyscy wielcy (m.in. Cher, Robin Williams, Meg Ryan, Steve Martin) a jego reżyserii podjąć mieli się Rob Reiner („Misery”) i Rob Minkoff („Król Lew”). Ale nad projektem wisiało fatum, a kolejni producenci wycofywali się z produkcji. Obawiano się przede wszystkim absurdalnego humoru musicalu. Oryginał bowiem mając za nic bajkowe świętości, znane i kochane przez wszystkie dzieci opowiastki zamienił w coś w rodzaju baśniowej wersji brazylijskiej telenoweli. Książę, który kochał się w Kopciuszku, tu wdaje się w romans z żoną piekarza, Olbrzym posiada kochającą żonę, która zamieni w piekło życie tych, którzy skrzywdzą jej męża, zaś większość bohaterów zachowuje się jak Kubuś Puchatek (jakby ktoś nie wiedział to miś o bardzo małym rozumku).

Kiedy w 2001 roku pojawił się „Shrek”, który podbił serca publiczności bawiąc się baśniową konwencją, a za nim przebojowy serial „Drawn Together” wydawało się, że nareszcie nadszedł idealny moment na realizację zabawnej musicalowej gry z bajkową konwencją. Ale tak się nie stało, a „Tajemnice lasu” przeleżały na producenckich półkach kolejną dekadę.

Czy film o wiedźmie (w tej roli uroczo obrzydliwa Meryl Streep, która śpiewa o wiele lepiej niż w „Mamma Mia”), która składa rodzinie piekarza propozycję nie do odrzucenia (w zamian za kilka przysług zdejmie klątwę, a żona w spokoju zajdzie w upragnioną, choć tylko przez nią ciążę) i całej masie komplikacji, które z tego wynikają dziś robi wrażenie? No nie. „Tajemnice…”, które jako musical były bezsprzecznie jedną z pierwszych popkulturowych zabaw z baśniami (powstały niemal równolegle z „Narzeczoną księcia”), w wersji filmowej takiej siły już nie mają.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że film Marshalla bawi (ale i wzrusza, choć jest to wzruszanie celowo przerysowane). Emily Blunt w roli piekarzowej wypada kapitalnie, podobnie zresztą jak większość zebranej na planie ekipy. Streep pierwszy raz od dawna bawi w niewymuszony sposób, Johnny Depp podobnie. I tylko szkoda, że tyle lat zwlekano z tym filmem. Mógł być małą filmową rewolucją, a tak jest tylko kawałkiem rzetelnej filmowej zabawy. Tylko, albo aż.

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz