kino / dvd

Sztorm stulecia

Sztorm stulecia (Storm of the Century) Reż. Craig R. Baxley USA 1999 (stacja: ABC)

Drugi serial w całości oparty na oryginalnym pomyśle Kinga. Chociaż „Złote lata”(z 1991 roku) nie były wielkim sukcesem, King wcale nie zamierzał porzucić pisania autorskich scenariuszy telewizyjnych. Potrzebował tylko odpowiedniego pomysłu. W końcu pewnego dnia pomyślał – co byłoby gdyby do odciętej od świata wyspy zawitał taki złośliwy demon jak Pazuzu z „Egzorcysty”. I tak narodził się „Sztorm stulecia”.

Na początku pisany, jako powieść, która szybko przepoczwarzyła się w mini serial, choć fani Kinga znajdą tu wszystkie charakterystyczne elementy dla jego prozy. Oto do zamkniętej na obcych społeczność małego miasteczka przybywa tajemniczy nieznajomy, a wraz z nim wszystkie skrzętnie chowane tajemnice i brudy wychodzą na jaw. Nastrój nieuchronności postępującego zła potęguje tu śnieżna burza, która odcina bohaterów od reszty świata.

Co ciekawe, w przeciwieństwie do scenariusza do telewizyjnego „Lśnienia” czy „Bastionu” tym razem King nie miał większych problemów z telewizyjną cenzurą. W zasadzie zakwestionowano w scenariuszu (jednak umówmy się chwilami dość brutalnym) jedno zdanie: „You know, this is gonna be one bad mother of a storm”. (W polskim wydaniu „Sztormu stulecia” zdanie to przetłumaczono jako „kurewsko wielki sztorm”, co jest tłumaczeniem dość dowolnym.)

W każdym razie King wybronił tej frazy twierdząc, że nie obraża ona niczyich uczuć religijnych i nie nawołuje do przemocy a podobne konstrukcje językowe używane się w popularnych i nadawanych we wczesnych godzinach sit-comach.

Chociaż do dziś King twierdzi, że jest to najlepszy serial, jaki napisał, to odbiór jego w mediach, w chwili premiery, nie był entuzjastyczny. „Sztormowi…” zarzucano przede wszystkim rozwlekłość fabularną i to, że King buduje postacie na zasadzie klisz swoich poprzednich bohaterów. W jednej z recenzji napisano nawet, że serial powinien nosić tytuł „Sztorm, który ciągnął się stulecie”.

A jaka jest prawda? „Sztorm stulecia” owszem jest wtórny wobec „Miasteczka Salem” czy „Sklepiku z marzeniami”, ale to i tak jeden z najlepszych, bo najbardziej klimatycznych seriali Kinga. No i ma dobrą puentę. King wbrew sobie, (bo nie lubi złych zakończeń a „Cmętarz zwierząt” uważa za swoją najgorszą, bo najbardziej przerażająca powieść, której nie chciał nawet wydać) kończy swoją opowieść w mroczny acz nieunikniony (z punktu widzenia narracji) sposób.

RZ

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz