Universal Pictures
kino / dvd

Super 8 – E.T. XXI wieku [recenzja]

Twórca niezwykle popularnego serialu „Lost” po sukcesach w telewizji i kinie (m.in. nowa wersja „Star Trek”) postanowił oddać hołd swoim mistrzom młodości, kręcąc „Super 8”.

Na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku pojawiła się grupa reżyserów, którzy realizując swoje dziecięce fantazje, stworzyła nową jakość w kinie gatunkowym. Steven Spielberg ze swoim Indianą Jonesem, „E.T.” i „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” wywrócił do góry nogami zasady rządzące kinem przygodowym, Joe Dante, kręcąc „Gremliny rozrabiaj”ą, stworzył nowy model zabawnego horroru. Na ich filmach wychowało się całe pokolenie młodych reżyserów, a jednym z najzdolniejszych i najpopularniejszych okazał się J.J. Abrams.

Kiedy po sukcesach telewizyjnych wziął się za kręcenie filmów kinowych, niemal każdy w mniej lub większym stopniu, był wariacją na temat „kina nowej przygody”. Najmocniej zaś widać to w „Super 8”.

W wyniku tajemniczego wypadku pociągu w małym miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Po ulicach kręcą się tajemniczy agenci i wojsko, a na domiar złego jakiś stwór porywa dzieci. „Super 8”, choć zrealizowane za pomocą najnowszej technologii, to rzecz przeuroczo staroświecka. Pełno w niej odwołań i cytatów ze Spielberga i jego znajomych. Co wcale nie znaczy, że to hermetyczny film dla fanów fantastyki. Nic z tych rzeczy.

To ciepła rodzinna opowieść o dzieciakach, które muszą poradzić sobie w trudnej sytuacji, i o tym, że solidarność i wspólne działanie zawsze pomagają. Okrzyknięte przez krytyków, zresztą zupełnie słusznie, „E.T.” XXI wieku „Super 8” przypomina o dawnej świetności wysokobudżetowego kina, które opowiadało historie, a nie bawiło się wyłącznie efektami specjalnymi. Bo poza familijnym i prokumpelskim wydźwiękiem, „Super 8” to także (a może przede wszystkim) film o kinie. O miłości do tego medium, o tym jak napędza wyobraźnię i pomaga łamać zasady i bariery. Wszystko to Abrams opowiada w sposób niebywale czuły. Z każdego kadru emanuje tu miłość do kina. I absolutne zrozumienie tej dziedziny sztuki. Film pozwala na wszystko – jedynym ograniczeniem jest nie technika, a brak wyobraźni.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz