kino / dvd

Strażnicy Galaktyki vol.2 – jeszcze lepiej niż poprzednio [recenzja DVD]

Wobec drugiej części „Strażników Galaktyki” wymagania fanów były ogromne. Tym bardziej cieszy, że zostały one zaspokojone.

Filmowe uniwersum Marvela w ciągu ostatniej dekady urosło do rangi mistrzów w produkowaniu obrazów o superbohaterów, które nie tylko dają się oglądać, ale jeszcze przynoszą ogromne zyski. Przy okazji jeszcze dostarczają sporych walorów rozrywkowych, w czym przodowały pierwsze części „Avengers” i „Strażników Galaktyki”. Właśnie ci drudzy doczekali się sequela, który ukazał się teraz na DVD. Mówiąc krótko, film nie zawodzi, chociaż zdania na temat tego, czy jest lepszy od poprzednika są bardzo podzielone.

Nie ma się co dziwić, bo znakiem rozpoznawczym coraz bardziej rozległego, ale jednak spójnego Uniwersum Marvela serwowanego przez Disney Studios, jest oryginalność i odmienne podejście do tematu pierwowzoru. O ile, zgodnie z prawem serii, nie zawsze się to sprawdzało („Iron Man 2”, „Thor: Mroczny Świat”, „Avangers: Czas Ultrona”), to zawsze trzymało wysoki poziom, a czasem wprowadzało zupełnie nową jakość, nie tylko do filmów o superbohaterach (rewelacyjny „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz”). Nowa część Strażników Galaktyki, nosząca prosty podtytuł: „vol.2”, lokuje się gdzieś pomiędzy tymi tytułami, ale przede wszystkim przewyższa część pierwszą poważniejszym podejściem do widza, dojrzalszym humorem i genialnym w swej prostocie przesłaniem ukrytym w całej tej trykotowo-wybuchowej opowiastce. Nie ma co ukrywać, część pierwsza to był popis Rocketa i Groota, dwóch najbardziej niezwykłych indywiduów w do tej pory zaprezentowanej menażerii Marvela. W nowym filmie ciężar gatunkowy przenosi się na emocje, na relacje, z braku lepszego określenia – „międzyludzkie”, choć w tym wypadku to dość nietrafione określenie.

Cała fabuła w uproszczeniu sprowadza się do wyjaśnienia zagadki pochodzenia Star-Lorda, czyli zadziornego Petera Quilla (Chriss Pratt), do którego zgłasza się jego biologiczny ojciec, Ego (Kurt Russell). Nie dość, że okazuje się on być kimś absolutnie niezwykłym, to sami Strażnicy mają właśnie na głowie dość poważny problem związany z ich ostatnim zleceniem. Siłą rzeczy jest wybuchowo i brawurowo, ale pomiędzy szaloną akcją, jest też miejsce na oddech, uśmiech i refleksję.

Tym razem Rocket i Groot schodzą na drugi plan, choć wciąż mogą podobać się młodszym widzom. Dla starszych z kolei mamy pełne podtekstów dialogi między Star-Lordem i Gomorą, a przede wszystkim przaśny humor Draxa, szczególnie, gdy na planie pojawia się jeszcze nowa postać – Mantis. Film jednak kradnie dwóch wyjadaczy – Kurt Russell (starzejący się jak wino i niewiarygodnie odmłodzony w prologu) i znakomity Michael Rooker jako Yondu. Aż dziw bierze, że ten facet nie otrzymał jeszcze roli, która w pełni pozwoliłaby zaprezentować jego niezwykły talent. Znamienne, że właśnie te dwie osoby zabiegające niejako o uwagę Star-Lorda stają się siłą napędową filmu i sceny z ich udziałem najdłużej zostają w pamięci. Ogromne znaczenie ma również ścieżka dźwiękowa, która niczym grecki chór dopowiada z boku pewne rzeczy – zwróćcie uwagę na emocjonalny finał i genialną piosenkę Cata Stevensa. W tym niebanalnym moralitecie o roli ojca ginie trochę rozgrywający na drugim polu pojedynek sióstr (Gomora i Nebula), ale i tak zaskakujące jak wiele wartości próbuje przekazać ten pełen znakomitej akcji i perfekcyjnych wybuchów film. Jeśli dorzucić do tego jeszcze epizodyczne rólki Sylwestra Stallone’a i Roba Zombie, pięć (!) scen po napisach jasnym się staje, że „Strażnicy Galaktyki vol. 2” przewyższa swojego poprzednika, który sam w sobie stanowił wyznacznik poziomu produkcji Marvela.

Na koniec jednak łyżka dziegciu – polecam obejrzeć wersję oryginalną, bez polskiego dubbingu. Ten, choć na wysokim poziomie, razi nie zawsze dobranymi głosami. Przede wszystkim Jerzy Kryszak jako Ego z twarzą Kurta Russella… Nie powiem – to aktor i komik wybitny, ale tak charakterystyczny, że od razu narzucający zupełnie inny odbiór postaci niż należy. Wystarczy, że w ten sposób uśmiercono ducha „Księgi Dżungli”. „Strażnicy Galaktyki vol.2” są znakomici – w oryginale. Wydanie DVD nie oferuje również żadnych dodatków poza zwiastunem.

Strażnicy Galaktyki vol 2, scenariusz i reżyseria: James Gunn, wyst. Chris Pratt, Zoe Saldana, Dave Bautista, Vin Diesel, Bradley Cooper, USA 2017. Ocena: 80%

Kategorie
kino / dvd
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Lek na lęk" (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), "Pradawne zło" (2014), "Horror klasy B" (2015), oraz powieści "Miasteczko" (2015), "Zombie.pl" (2016), "Nienasycony" (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz