kino / dvd

Śmiertelny pocałunek – walizka pana Wallace’a [recenzja]

Co było w walizce, którą Vincent Vega otwierał w „Pulp Fiction”? Diamenty ze skoku we „Wściekłych psach”? A może UFO? Odpowiedź na te pytania przynosi projekcja jednego z najlepszych czarnych kryminałów w historii – „Śmiertelnego pocałunku”

Sam Tarantino  tego się  nie spodziewał. Otóż słynna scena, w której Vincent (John Travolta) otwiera walizkę z tajemniczym towarem, skradzionym przez bandę gówniarzy Marsellusowi Wallece’owi, stała się jedną z najbardziej dyskutowanych sekwencji w kinie ostatnich lat. Dlaczego? Bowiem Tarantino nie pokazał w filmie zawartości walizki – widać tylko złotą poświatę. Na fanowskich stronach filmu od lat trwają dyskusje cóż tam było ukryte.

Niektórzy sugerując się kodem otwierającym walizkę, czyli „666” twierdzili, iż znajdowała się tam skradziona dusza Wallace’a (że niby bohaterowie uniknęli kul, bowiem Bogu zależało na tym by Wallace odzyskał duszę). Inni mówili, że były tam diamenty, ze skoku we „Wściekłych psach”, jeszcze inni twierdzili iż znajdował się tam gigantyczny hamburger filmowy „royal z serem”. Oczywiście to nie koniec hipotez i domysłów: inne równie popularne sugerowały, iż w walizce znajduje się Święty Graal lub kamienie Shivy znane z drugiej części przygód Indiany Jonesa.

Sam Tarantino nigdy nie wyjaśnił widzom, co tak cennego jaśniało na ekranie, opowiadając w wywiadach, iż w walizce jest „to, co każdy chce zobaczyć i zależy to tylko od wyobraźni widzów”. Co ciekawe mało brakowało a scena ta nigdy nie wywołałaby takich kontrowersji. Gdy Tarantino rozpoczynał kręcenie „Pulp Fiction” zawartość walizki miała być pokazana (diamenty). Na szczęście w trakcie kręcenia zrezygnowano z tego pomysłu.

Oczywiście jak to zazwyczaj bywa w filmach twórcy „Wściekłych psów”, sekwencja z jaśniejącą walizką nie wzięła się z powietrza. Umieszczając ją w swoim filmie Tarantino oddał tym samych hołd jednemu z najlepszych filmów kryminalnych w historii gatunku czyli „Śmiertelny pocałunek” Roberta Aldricha. W tej opartej na prozie Mickey Spillane’a opowieści o prywatnym detektywie Mike’u Hammerze i jego śledztwie w sprawie tajemniczej kobiety, walizka odgrywała rolę kluczową. Zaś scena, w której bohaterka grana przez Gaby Rodgers otwiera tajemniczą walizkę niemal z całości została przez Tarantino powtórzona. Co więcej, u Aldricha mamy ten sam błysk – różnica jest jedna, ale zasadnicza. W „Kiss Me Deadly” walizka zawiera radioaktywny pluton. I tu niespodzianka – otóż w powieści Spillane’a chodziło o mafijny spisek a nuklearna walizka w ogóle się nie pojawiała. Zawdzięczamy ją inwencji twórczej scenarzysty filmu Albertowi Isaacowi Bezzeridesowi, który chciał dorzucić do fabuły jakiś wątek aktualny…

Film Aldricha w swoich czasach wywołał mały skandal obyczajowy. Krytycy i cenzorzy uznali bowiem iż pokazywanie w kinie tak brutalnej postaci jak Mike Hammer i nie ukaranie go w puencie (choć był przecież bohaterem pozytywnym) może źle wpłynąć na morale widza. Wobec czego zakończenie filmu zmieniono tak, aby sugerowało ono, iż Hammer i jego asystentka w finałowej sekwencji giną w nuklearnym wybuchu. Dopiero w latach 90. wraz z edycją DVD filmu, przywrócono oryginale zakończenie, w którym Mike i Velda uciekają z domu, w którym otworzono walizkę do morza.

W latach 50. byli te tacy krytycy, którzy doszukiwali się w filmie Aldricha metafory zimnowojennej paranoi atomowej. Co oczywiście prawdą nie jest. „Kiss Me Deadly” to sprawny, świetnie zrealizowany czarny kryminał, który z polityką niewiele miał wspólnego. Za to na pewno miał wielki wpływ na kino akcji. Bez tego filmu nie powstałyby bohater „Szklanej pułapki” (McLane to przecież współczesny Hammer), Steven Spielberg nie wymyśliłby sceny otwierania Arki Przymierza w „Poszukiwaczach zaginionej Arki” (podobnie jak Tarantino powtórzył niemal całą scenę), a Bryan Singer nie nakręciłby swoich „Podejrzanych” (cała sekwencja przesłuchań na policji została pożyczona z tego filmu). No i najważniejsze – nigdy nie rozpętałaby się tak wielka dyskusja na temat walizki z „Pulp Fiction”.

PS

Tito Larriva muzyk, przyjaciel Roberta Rodrigueza, który był obecny na planie „Pulp Fiction” twierdzi, że Tarantino chciał oddać sceną z walizką hołd arcydziełu punk kina „Repo Man” Alexa Coxa. Nawet jeśli to prawda, to i tak znów wracamy do „Kiss me Deadly”, bo Cox pożyczył sobie „jaśnienie” z tego filmu. (WYWIAD TU)

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz