kino / dvd

Sharknado

Sharknado Reż. Anthony C. Ferrante. Wyk. Cassie Scerbo, Ian Ziering, Tara Reid. USA 2013

Najgłupszy film tego roku? Zapewne jeden z pięciu. Najgorszy? Zapewne znajdzie się w czołówce. Mimo to twórcom „Sharknado” nie można odmówić jednej rzeczy – świadomości. Panowie i panie mając świadomość jak kretyńską fabułę przyszło im nakręcić zrobili wszystko, abyśmy my widzowie świetnie się bawili. Bo „Sharknado” z wszystkich dotychczasowych rekinich produkcji kanału SyFy („Sharktopus” itp.) to film bezsprzecznie najzabawniejszy i świadomie najbardziej przegięty.

Źle się dzieje w okolicach Los Angeles. Gigantyczne tornado z ogromną siłą wyciągnęło z wody rekiny i rozrzuca je po okolicy. Pozbawione zaś swojego naturalnego środowiska ryby atakują ludzi z powietrza, kanałów ściekowych i wszelkich miejsc gdzie (dosłownie) je zawieje. Rekiniemu tornado przeciwstawi się właściciel małego baru. Wraz z grupką znajomych pokaże on rybom i tornadu, gdzie raki zimują.

Czegoż w tym filmie nie ma. Chcecie wstrząsającą walkę o życie dzieci. Macie. Ratowanie ludzi z autobusu – proszę bardzo. Pojedynek z ludojadami w małym domku na przedmieściach LA? Jak najbardziej. Dom spokojnej starości zaatakowany przez rekiny? Nie ma problemu. Samo założenie „Sharknado” było tak szalone, że scenarzyści nie mieli już nic do stracenia. Po prostu przerysowali opowieść do tego stopnia, iż przypomina ona bardziej szaloną, krwawą komedię niż katastroficzny horror. Co najważniejsze, „Sharknado” nie jest nudne. Poprzednie rekinie produkcje SyFy także były przegięte – rekin zmutowany z ośmiornicą, rekiny pływające w piasku by wymienić tylko dwie – ale zazwyczaj skonstruowane były tak, że przez godzinę widz nudzi się niemiłosiernie patrząc na roznegliżowane statystki a potem zjawiają się rekiny.

Tu jest inaczej. Akcja galopuje od samego początku, a poziom absurdu rośnie z każdą sekundą projekcji. Kiedy zaś bohaterowie zaczynają mówić tekstami ze „Szczęk”… Tak można umrzeć ze śmiechu. Albo w scenie, kiedy Nova (nigdy nie była striptizerką!) ginie, aby powrócić… Nie będę wam więcej zdradzał, żeby nie psuć zabawy. Bo mimo całego swojego skretynienia „Sharknado” to naprawdę kawał porąbanej filmowej zabawy. Zresztą o tym, że jest to jeden z najlepszych „najgorszych” filmów wyprodukowanych przez SyFy świadczy fakt, iż „Sharkado” doczekało się w Stanach kinowej premiery. A w przyszłym roku czeka nas „Sharknado 2: The Second One”… Już nie mogę się doczekać.


Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz