kino / dvd

Rytuał – horror nader solidny [recenzja]

O ile co do jakości seriali sygnowanych logiem Netflixa obaw większych z reguły nie ma, tak z pełnymi metrażami bywa już różnie. Miło zatem, że po wybitnie nieudanym „Domu otwartym” i niewiele lepszym „Paradoksie Cloverfield”, „Rytuał” przełamuje złą passę giganta VOD.

Oparty na ciepło przyjętej książce Adama Nevilla pod tym samym tytułem, film Davida Brucknera w warstwie fabularnej do najbardziej oryginalnych z pozoru nie należy – choć trzeba mu przyznać już na starcie, że przynajmniej nie korzysta z utartego schematu zaginionych w lesie głupiutkich nastolatków. Tym razem więc w dzikie (a konkretniej w tym wypadku: szwedzkie) ostępy wybiera się czwórka starych znajomych z dawnych, studenckich lat, chcących wyprawą na łono natury uczcić pamięć tragicznie zmarłego podczas ich poprzedniego spotkania kolegi. Wydarzenia feralnego wieczora kładą się cieniem na ich relacjach, ale wkrótce panowie staną przed poważniejszym problemem. Wszystko wskazuje na to, że coś podąża ich tropem. I bynajmniej nie ma przyjaznych zamiarów.

Jako słowo się rzekło, oglądanie czwórki dorosłych facetów postawionych przed skrajną sytuacją to niewątpliwie powiew świeżości dla kina grozy opartego na zgranym jak talia kart motywie „zagubionych w lesie”. Bruckner potencjału tego pomysłu nie marnuje, poprawnie żonglując horrorowymi kliszami i z pomocą fabularnego tła w postaci historii o nękających bohaterów demonach przeszłości, poczuciu winy, a wreszcie próbie jej odkupienia w starciu z nieznanym, tworzy film bardziej racjonalny, niż początkowo mogłoby się wydawać.

Pomimo tego więc, że przez „Rytuał” co jakiś czas przemykają echa „Blair Witch Project” , a i większość strachów filmowych wyjadaczy nie będzie w stanie zaskoczyć, nie wprawia to widza w stan permanentnej irytacji. Napięcie wzrasta systematycznie, niewielka, acz diablo istotna dla historii domieszka nordyckiej mitologii przydaje całości bluźnierczego klimatu i jedynym do czego można się w filmie twórcy „Sygnału” poważniej przyczepić, jest finał opowieści. Ten, choć spójności z reżyserską wizją odmówić mu nie można, wydaje się jednak potraktowany nieco zbyt dosłownie.

Na spory plus wypada za to realizacja. Skandynawski las prezentuje się odpowiednio złowrogo, z każdą minutą sprawiając coraz skuteczniej wrażenie labiryntu bez wyjścia, muzyka w kluczowych momentach pompuje do krwi adrenalinę, a aktorzy grają z zaangażowaniem. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy Rafe Spall jest w stanie pociągnąć obraz w pierwszoplanowej roli, po seansie „Rytuału” wątpliwości już mieć nie będzie.

Pomimo wtórności, „Rytuał” Brucknera potrafi zaangażować, a w kilku momentach przytrzymać na krawędzi fotela. Śmierć w nietkniętej przez cywilizację od setek lat dziczy nie jest aktem czystości, a rozgrzeszenie win przychodzi dopiero z ofiarą z krwi – i malując tak nieprzyjazny widzowi obraz, film Amerykanina jest dziełem bardzo efektywnym.

Rytuał (The Ritual). Reżyseria: David Bruckner. Obsada: Rafe Spall, Paul reid, Sam Troughton. Wielka Brytania, 2017 (Netflix).
7
Rytuał (The Ritual). Reżyseria: David Bruckner. Obsada: Rafe Spall, Paul reid, Sam Troughton. Wielka Brytania, 2017 (Netflix).
Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik '87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz