kino / dvd

Rekinado 2: Drugie ugryzienie

 

 

Rekinado 2: Drugie ugryzienie (Sharknado 2: The Second One) Reż. Anthony C. Ferrante. Wyk. Ian Ziering, Tara Reid, Vivica A Fox. USA 2014 (SyFy)

           

O pierwszy „Rekinadzie” pisano, że to najgłupszy film roku 2013. Słusznie. Ale w swojej bezpretensjonalnej głupocie był to film autentycznie zabawny. Część druga jest dokładnie taka jak się spodziewacie. Jeszcze bardziej idiotyczna i zabawna. 



 

 

Tak wyszło, że jednego dnia obejrzałem: kinowe „Epicentrum i „Rekinado 2”. I przyznaję się bez bicia: aż miałem ochotę napisać list dziękczynny do producentów filmu o tornadzie z rekinami. Dlaczego? Otóż z prostego powodu: w przeciwieństwie do nieszczęsnego „Epicentrum”,  „Rekinado 2” nie próbuje być niczym innym jak głupiutką rozrywką dla widzów pragnących na osiemdziesiąt minut wyłączyć swój mózg.

 

Gdyby tak się zdarzyło, że nie widzieliście części pierwszej przypominam – tam rekinie tornado zaatakowało Los Angeles, a bohaterski Fin uratował miasto aplikując ładunek wybuchowy w sam środek tornada (i rekina). Druga część zaczyna się w samolocie. Fin i jego była żona (szybko im poszło) April lecą do Nowego Jorku. W pewnym momencie nasz bohater widzi na skrzydle rekina (pamiętacie rewelacyjną nowelkę z „Amazing Stories” o potworze na skrzydle?). Oczywiście nikt w samolocie nie chce mu uwierzyć… Dopiero, gdy z nieba zaczynają spadać rekiny…

 

Tak wiem jak to brzmi. Jeśli bolą was idiotyczne fabuły nie oglądajcie tego filmu. A i czytanie możecie sobie w tym miejscu darować. „Rekinado 2” bowiem to głupota pierwowzoru podniesiona do kwadratu. Tornado jest dwa razy większe, rekiny pamiętają o źle wyrządzonym im przez Fina i April (ukłon w stronę wiekopomnego arcydzieła „Szczęki: Zemsta”), nowojorscy taksówkarze będą mieli prze…gryzione, a April zamieni się w kogoś w rodzaju Asha z „Martwego zła” (tyle, że zamiast demonów będzie walczyć z rybkami). Co jeszcze? Trochę cytatów z filmów Johna Carpentera, masa sztucznej krwi i jeszcze gorszych efektów specjalnych. A mimo to (może właśnie dzięki temu) „Rekinado 2” ogląda się przyjemnie i szybko. Kolejną odsłonę cyklu (w planach część trzecia) znów wyreżyserował Anthony C. Farrante, który w przeciwieństwie do większości twórców zatrudnianych przez wytwórnię Asylum, wie jak zrobić dynamiczny film. Reasumując: „Rekinado 2” to kawał solidnego filmu klasy „C”, który w uczciwy sposób obraża naszą inteligencję. I powiem wam jedno – osobiście lubię być obrażany. Porechotałem jak głupi i z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę serii.    

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz