kino / dvd

Płatny morderca

 

 

Płatny morderca (Dip huet seung hung) Reż. John Woo, Chow Yun Fat. Wyk. Danny Lee, Sally Yeh. Hongkong 1989

 

Moi znajomi doskonale o tym wiedzą. A nieznajomi właśnie się dowiadują… Otóż jestem psychofanem Chow Yun Fata. A „Płatny morderca” to chyba mój ulubiony film Johna Woo. No i zarazem film, który ugruntował gwiazdorską pozycję Chow Yun Fata. Po tym filmie był on już absolutną ikoną kina akcji w Hongkongu, no i niebawem razem z Woo pojechał próbować swoich sił w Hollywood.

 

 

Fat był do tego stopnia gwiazdą totalną, że młodzi Chińczycy chodzili ubrani tak jak jego bohater z innego filmu Johna Woo, „Better Tommorow”, czyli Kit. No i Alan Delon kiedyś napisał do niego list, w którym dziękował za wypromowanie w Chinach okularów z zaprojektowanej przez niego serii. Co było dość wielkim wyróżnieniem, biorąc pod uwagę fakt, że Chow Yun Fat uznawany był za hongkońskiego Delona.

 

Ale wracamy do „Płatnego mordercy”. Historia jest tu prosta – płatny zabójca przez przypadek oślepia knajpianą piosenkarkę i postanawia zmienić swoje życie. Co oczywiście nie podoba się jego szefom. Takich historii było milion, ale film Woo uznawany jest za absolutny kanon kina gangsterskiego. Co więcej, to ukochany film Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza, którzy bardzo często cytują ujęcia Woo. W końcu Johnny’ego Deppa w „Dawno temu w Meksyku” oślepiono nie przez przypadek. A finałowa scena „Wściekłych psów” nie wzięła się z powietra…

 

Oczywiście kogoś może razić dosłowność tego filmu, ale taka jest już nie tylko estetyka kina Woo, ale i całego wschodniego kina akcji, które lubuje się w dokładnym tłumaczeniu motywacji bohaterów i w powolnych kadrach strzelanin. Zresztą wymyślony przez Woo tzw. bullet time pokochali też Amerykanie, a zwłaszcza bracia Wachowscy (patrz: „Matrix”). Widać w „Płatnym mordercy” także wyraźny ukłon Woo w stronę Sergio Leone i jego westernów – reżyser przyznaje, że jest ich wielbicielem – ale nie tylko. Jego ulubione filmy to „Lawerence z Arabii”, „Siedmiu samurajów” i (uwaga!) „Samuraj” Jeana Pierra’a Melvilla.. Sam reżyser uważa, że jego film to hołd właśnie dla „Samuraja”. Jednak w „Płatnym mordercy” najbardziej intryguje to, jak Woo pokazał więź łączącą policjanta i zabójcę. Nie dość, że jest przekonująca, to jeszcze wzruszająca. Ci faceci naprawdę się ze sobą zaprzyjaźniają i w imię przyjaźni potrafią zrobić rzeczy niesamowite – na przykład zabić czterdziestu drani w jednej scenie. Zresztą patrzenie na te strzelaniny i ich choreografię to czysta rozkosz. Kto jak kto, ale Woo zawsze był mistrzem w realizowaniu rozwalanek – są niemal poetyckie, choć niebywale okrutne. No i jest mistrzem w kreowaniu postaci wrażliwych twardzieli, którzy wolą zginąć, niż żyć w hańbie.

 

Trochę szkoda, że w Hollywood Fatowi nigdy nie udało się odnieść spektakularnego sukcesu. Amerykanie nie mieli pojęcia co z hongkońskim gwiazdorem robić i w zasadzie obsadzano go bezustannie w filmach kopiujących styl Johna Woo. W efekcie wrócił do Hong Kongu gdzie gra, ale nie są to tak dobre rzeczy jak te w na przełomie lat 80. i 90.

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz