kino / dvd

Paterson – Jarmusch terapeutyczny [recenzja]

Kiedy kończy się seans „Patersona”, nie ma się wcale ochoty wstać z kinowego fotela i wyjść na zewnątrz. Nowy film Jima Jarmuscha to rodzaj azylu dla wszystkich, którzy pragną ucieczki od zgiełku i chaosu otaczającej nas rzeczywistości.

Aby na jakiś czas pozostać w nastroju którym obdarował nas Jim Jarmusch, podczas drogi powrotnej do domu, czy to na nogach, czy to środkiem komunikacji miekskiej, można puścić wodze wyobraźni i pomyśleć o sobie jako o inspiracji dla czyjejś historii. Takie urywki zdarzeń, rozmów, zwyczajnych chwil wychwytuje nazywający się jak miasto, w którym mieszka, kierowca autobusu Paterson. Ma on coraz bardziej gwiazdorską twarz Adama Drivera, na całe szczęście Driver to gwiazdor szyty inną miarą, który swoją fizys dał niespodziewany wymiar nawet bohaterowi „Przebudzenia mocy”. Aktor kieruje swą karierą podobnie jak Ryan Gosling wybierając przede wszystkim ambitne projekty. W filmie Jarmuscha jest tytułowym Patersonem, kierowcą autobusu, poetą, dobrym mężem, stałym bywalcem nocnego baru i ciekawym ludzi obserwatorem. Przebywamy z nim tydzień, poznając w tym czasie kilka jego wierszy i rutynę dnia. I szczerze mówiąc, zazdrościmy mu podejścia do życia.

[quote align=’right’]Jeśli potrzebujecie wyciszenia, jeśli pragniecie by obraz i dźwięk wspólnie wprawiły was w radośnie kontemplacyjny nastrój, wybierzcie się na „Patersona”.

Z głośników w kinie sączy się w tym czasie spokojna muzyka wprawiając widzów w nastrój błogi, ale nie pozbawiony zadumy. Poezja dawno nie była tak blisko nas, przypominając o cudach zwyczajności. Śliwki, zapałki, pieczenie ciasta i jeszcze zaspokajanie pragnień uroczej i nieco zwariowanej żony Patersona. Są też wydarzenia i emocje, które w innych filmach musiałyby wybrzmieć z potężną mocą, a u Jarmuscha są przepięknie gaszone bądź obśmiane, jak urastająca w odczuciach jej świadków do apokaliptycznych rozmiarów najzwyklejsza awaria autobusu. Jest jeszcze kilka innych sekwencji, czy nawet klasycznych zwrotów akcji (na czele z tym kluczowym – siedzący za mną widz jęknął zaraz po nim -„o Boże, nie!”), które w innym przypadku nadałyby fabule pędu i dynamiki, które miałyby za zadanie potrząsnąć widzem. Nie w tym przypadku, nie z perspektywy Jarmuscha i stoicko podchodzącego do życia bohatera.

Znamienna scena – kiedy bohater wracając z pracy przysiada się do kilkunastoletniej dziewczyny i zaczyna z nią rozmawiać o poezji, niemal jesteśmy pewni, że zaraz pojawi się panikujący rodzic i oskarży bohatera o molestowanie. Nic z tych rzeczy – rozmawiają, żegnają się i to wszystko. A my zostajemy ze świadomością, jak bardzo nasza wrażliwość uległa wyniszczeniu. Jarmusch, niemal prowadząc nas za rączkę, bez kazań, bez nacisku, niczym dawno nie widziany przyjaciel,  przywraca nam normalność ludzkiego życia. Uroki jego odrzuconej lub zapomnianej przez nas prostoty.

A zatem, jeśli potrzebujecie wyciszenia, jeśli pragniecie by obraz i dźwięk wspólnie wprawiły was w radośnie kontemplacyjny nastrój, wybierzcie się na „Patersona” – przez te półtorej godziny można poczuć się szczęśliwym człowiekiem. Jarmusch pokazuje nam jak wyhamować, a także – bo przecież od tego nie uciekniemy, jak po seansie spojrzeć na świat i przemieszczających się obok nas ludzi innym okiem. Terapia obrazem i dźwiękiem, terapia poezją (i jeszcze zagadkowe, interpretacyjne tropy w postaci metaforycznych par). Coś niezwyczajnego w dzisiejszym świecie.

 

 

Kategorie
kino / dvd
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore’a. Pisał artykuły do „Nowej Fantastyki”, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
  • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero