kino / dvd

Pani z przedszkola


Pani z przedszkola. Reżyseria: Marcin Krzyształowicz. Występują: Adam Woronowicz, Agata Kulesza, Karolina Gruszka, Krystyna Janda i inni. Polska 2014

 

Marcin Krzyształowicz w swoim najnowszym filmie po raz kolejny bierze na warsztat kino gatunkowe. Po utrzymanej w konwencji thrillera „Obławie” reżyser postanowił sięgnąć po skrajnie odmienną tonację i nakręcił inteligentną i całkiem zabawną komedię „Pani z przedszkola” z Karoliną Gruszką, Agatą Kuleszą i Adamem Woronowiczem w rolach głównych.

 

Krzysztof (Łukasz Simlat) cierpi na wstydliwą przypadłość o enigmatycznej łacińskiej nazwie, która w nadwiślańskim slangu znaczy mniej więcej tyle, że mężczyzna ma problem z przedwczesnym wytryskiem. Z pomocą najbardziej bezpośredniego psychoanalityka w branży (Marian Dziędziel) bohater powraca do najgłębiej skrywanych w zakamarkach podświadomości wspomnień. Cofając się w pamięci do lat 70., Krzysztof snuje opowieść o swoim dzieciństwie, w którym niezwykle ważną rolę odegrali – a jakże – rodzice (Agata Kulesza i Adam Woronowicz) oraz tytułowa pani z przedszkola (rewelacyjna Karolina Gruszka), będąca w filmie Krzyształowicza uosobieniem fantazji każdego z bohaterów.

 

Polskie kino przyzwyczaiło nas do portretowania PRL-u w różnych odcieniach szarości, naznaczonej poczuciem beznadziei, zrezygnowania i smutku. Krzyształowicz niejako na przekór tej konwencji szuka w nieciekawej polskiej rzeczywistości lat 70. koloru, radości, a nawet ociera się o kontrowersje obyczajowe. Reżyser unika jak ognia polityki, całą swoją uwagę skupiając na rodzinie, roli powtarzalnych rytuałów i stereotypów. I mimo że jego bohaterowie są dość jednowymiarowi, w filmowej rodzinie Krzysia każdy jest w stanie zobaczyć odbicie swoich bliskich.

 

Ojciec to klasyczny PRL-owy tatuś z wąsem, miłośnik pięknych pań i nieustraszony konstruktor latawców, dla którego gotowanie, zakupy czy nawet spotkania w przedszkolu to zagadnienia mniej więcej tak bliskie jak, nie przymierzając, podróże międzygalaktyczne. Matka – skromna, znudzona prozą codziennego życia, z pewna dozą niedowierzania mierzy się z silnym uczuciem, jakiego nie doświadczyła nigdy wcześniej. Babcia z kolei (kapitalna Krystyna Janda) jest miłośniczką dyscypliny spod znaku „jak będziesz niegrzeczny w przedszkolu, to babcia po ciebie nie przyjdzie”. Wisienką na torcie są komentarze ironicznego narratora, które rozśmieszą każdego, kto choć raz zasmakował terroru przedszkolnych kożuchów, leżakowania i mlecznych zup, będących – parafrazując Krzysztofa – taką samą formą upodlenia jak obozy pracy (w wizji tego przedszkolnego świata zabrakło mi jedynie anegdot związanych z chowaniem żylastych kawałków mięsa pod ziemniakami w imię nadużywania znanej każdemu przedszkolakowi maksymy: zjedz chociaż mięso, ziemniaki zostaw).

 

Podobnie jak w „Obławie” Krzyształowicz i tu bawi się chronologią i montażem, rozpraszając uwagę widza retrospekcjami i rozbudowanymi scenami fantazji. Reżyser pozwala swojemu bohaterowi zanurzać się we wspomnieniach, dowolnie je przekształcając, sprawnie żonglując faktami i fikcją. Tworzy w ten sposób nie jedną, lecz kilka równoprawnych, alternatywnych rzeczywistości składających się na uniwersalną opowieść o dorosłości, miłości i erotyzmie widzianych oczami dziecka. Wspomniana wcześniej „kontrowersja” manifestuje się zaś w sugestii romansu Mamy Krzysia z przedszkolanką, wątku portretowanym przez autora „Obławy” z niespotykanym wśród polskich filmowców smakiem.

 

Mimo dłużyzn i kilku nie do końca udanych żartów (jak choćby scena z papierowym samolotem w restauracji), podszytą nostalgią za latami 70. „Panią z przedszkola” ogląda się z dużą przyjemnością. Dialogi skrzą się dowcipem, a reżyser doskonale prowadzi aktorów sprawiając, że nawet, gdy scenariusz kuleje, ich bohaterowie nie tracą wiarygodności. Największym atutem filmu jest jednak szczerość jego twórcy, który – to wciąż rzadkość w rodzimym kinie gatunkowym – szanuje inteligencję widza. Krzyształowiczowi udało się nakręcić film niezwykle osobisty, ciepły i emocjonalny – znacznie odbiegający od wszystkiego, co ostatnio kojarzy się z określeniem „polska komedia”.

 

ŹRÓDŁO: ONET

 

Kategorie
kino / dvd

Współpracowniczka Onet.pl

Dodaj komentarz