kino / dvd

Opiekunka – krwawo, zabawnie i (niekoniecznie) strasznie [recenzja]

Choć nie jest to szczególnie wielkie osiągnięcie, najnowszy film McG jest jednym z najlepszych w jego reżyserskiej karierze.  A oprócz tego, „Opiekunka” to też po prostu sporo dobrej, niewymagającej zabawy.

Głównym bohaterem „Opiekunki” jest Cole Johnson – ciemiężony przez rówieśników nastolatek, który dzięki nadopiekuńczości rodziców, wciąż pilnowany jest przez tytułową opiekunkę. Tyle, że nie byle jaką. Bee jest seksowna, zabawna i umiejąca postawić na swoim, a do tego może stawać w szranki z najbardziej zatwardziałymi nerdami w tematyce wiedzy o kultowych filmach science fiction. Ucieleśnienie marzeń znakomitej większości samczej populacji? Z pewnością Cole’a, który żywi do niej płomienne uczucia. Jakież będzie jego zaskoczenie, gdy pewnego wieczoru odkryje prawdziwą tożsamość obiektu swych westchnień.

Jeśli przed seansem „Opiekunki” spojrzeć na filmografię McG, a właściwie Josepha McGinty’ego Nichola, ciężko w stosunku do jego najnowszego dzieła o optymizm. A tym razem, mamy niespodziankę – facet, który spłodził do tej pory takie potworki jak „Terminator: Ocalenie”, czy drugą część kinowych „Aniołków Charliego” wykonał kawał całkiem solidnej roboty. Choć pierwsze wrażenie może być zwodnicze.

Początkowe kilkanaście minut najnowszego dzieła McG jest tak słodkie i infantylne, że nawet nie wiedząc z jakim gatunkiem ma w tym przypadku do czynienia, człowiek zaczyna się w duchu modlić o  jakiś wywracający całość do góry nogami zwrot akcji. Ten rzeczywiście następuje – i z lekkiego niczym sercowe problemy nastolatków z Beverly Hills dziełka, „Opiekunka” w jednej chwili przeradza się w zwariowaną wersję „Kevina samego w domu”, podlaną  soczyście slasherowym sosem. Nie traci przy tym komediowego sznytu, a że na ekranie od tego momentu rozgrywa się prawdziwe pandemonium kiczu i scen ze wszech miar przegiętych, nawet pomimo zastosowania pewnych fabularnych klisz, sprawia masę radochy w trakcie seansu. Innymi słowy, „Opiekunka” to czystej wody komediohorror – a pan McGinty zdaje się przypominać nam o tym na każdym kroku, przykładowo z lubością atakując ekran kolorowymi grafikami w iście komiksowym stylu..

Niekwestionowaną gwiazdą produkcji jest Samara Weaving, która nie dość, że na ekranie doskonale się prezentuje, to dodatkowo łapie konwencję całości i w roli Bee szarżuje jak tylko się da. Definitywnie jest to jedna z tych ról, które zwrócą na pannę uwagę nie tylko widowni, ale i producentów. Reszta obsady również jakoś specjalnie nie odstaje, może oprócz młodego protagonisty, Cole’a – który momentami jednak nieco mnie irytował. Być może to jednak efekt tak, a nie inaczej napisanej roli.

„Opiekunka” to udany eksperyment. Sygnowany jako produkcja Netflixa, najnowszy film McG zapewnia sporo rozrywki – może niekoniecznie szczególnie wyrafinowanej, ale zdecydowanie trafiającej w punkt. Czyli ni mniej, ni więcej, ale dokładnie to, czego po komediowym horrorze należałoby się spodziewać.

Opiekunka (The Babysitter). Reżyseria: Joseph McGinty Nichol. Obsada: Samara Weaving, Judah Lewis, Bella Thorne, Robbie Amell. USA, 2017 (Netflix).
7
Opiekunka (The Babysitter). Reżyseria: Joseph McGinty Nichol. Obsada: Samara Weaving, Judah Lewis, Bella Thorne, Robbie Amell. USA, 2017 (Netflix).
Kategorie
kino / dvd
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Lektura jeszcze przed nami, ale jak ślicznie to wygląda. A i sama fabuła zapowiada się pysznie. Koniecznie sprawdźcie.

#komiks #czytam #czytambolubie #comics #comicbook #instacomics #instaread #comicstagram #comicsaddict #fanboy #ilovereading #comicnerd #design #favele #Mandioca
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry