kino / dvd

Nocne życie – Dennis Lehane kontra Batman [recenzja]

Znakomita powieść Dennisa Lehane’a w adaptacji Bena Afflecka. Niestety filmowe „Nocne życie” nie zachwyca.

Powieść Lehane’a napędzała jakaś niesamowita energia. „Nocne życie” kipiało od emocji, postaci były niebywale barwne, a pisarz jak na mistrza gatunku przystało, sprawnie żonglował na kartach powieści kryminalnymi konwencjami.

Wydawało zatem by się, że wystarczy tylko napisać scenariusz, a historia Joe Coughlina – syna komisarza policji, który zostaje gangsterem – sama pociągnie narrację. Wydawało. „Nocne życie” w adaptacji Afflecka, potwierdza starą prawdę – to co sprawdza się w powieści, niekoniecznie musi sprawdzić się na ekranie.

W zasadzie ten film jest niemal wierny powieści. Owszem usunięto sporo wątków, spłycono postaci i ich motywacje, ale oś fabularna pozostała. Ameryka czasów prohibicji. Joe Coughlin syn komisarza bostońskiej policji robi wszystko, aby nie pójść w ślady ojca. Przemyca wódę, wspólpracuje z mafijnymi rodzinami i ma romans z dziewczyną gangstera. Ma też zasady. Kiedy szef włoskiej mafii złoży u propozycję nie do odrzucenia, Joe odmówi. Powód? Prosty – nie chce być gangsterem. Tyle, że mafii się nie odmawia. O czym szybko przekonuje się Joe. Z opresji ratuje go ojciec i więzienie. Po wyjściu na wolność Joe zmienia podejście do gangsterskiej profesji. Zostając żołnierzem włoskiej mafii wyjeżdża z zimnego Bostonu na Florydę, gdzie doglądać ma nielegalnych biznesów Maso Pescatore.

A zatem mamy tu i wielką miłość, i mafię, i porachunki, przemytników, sprzedajnych policjantów, polityków oraz oczywiście prawdziwą męską przyjaźń. Affleck zebrał na planie imponującą obsadę. W rolę ojca Joe wciela się Brendan Gleeson, przeklętego szeryfa Figgsa gra kapitalny Chris Copper, w tle przewija się Sienna Miller, Zoe Saldana, Elle Fanning, Titus Welliver czy Clark Gregg. Za zdjęcia – świetne – odpowiedzialny zaś był tu legendarny Robert Richardson („Pluton”, „Kill Bill”, „Bękarty wojny”). Mając tak mocną ekipę co mogło pójść nie tak? Niestety wszystko.

Siłą powieści była świadomość gatunkowa, i to jak sprawnie Lehane zmieniał narrację na potrzeby kolejnych części. Affleck-scenarzysta i reżyser takim stylistą nie jest. Dlatego też jego „Nocne życie” odzierając powieść z wszystkich niuansów językowych, komplikacji postaci, zamienia się w szeregowy film noir jakich wiele. Niezły. Świetnie zagrany i sfotografowany, ale pozbawiony krzty oryginalności. Ogląda się to „Nocne życie” a w tyle głowy non stop kołacze myśl – znam to. Widziałem. Odzierając historię z jej rytmu Affleck zamienił opowieść o życiu Joe Coughlina w szeregowe gangsterskie noir. Owszem ładne, ale nudne i schematyczne. Nie tak to miało być. „Nocne życie” miało być opowieścią o przeklętych ludziach i przeklętych czasach. A wyszła kolorowa pocztówka z dawnego Hollywood. Ale jeśli ktoś szuka klimatu ze złotych czasów filmu gangsterskiego niech lepiej sięgnie po „Biały żar” choćby. Szkoda.

Nocne życie (Live by Night). Reżyseria: Ben Affleck. Obsada: Ben Affleck, Elle Fanning, Brendan Gleeson, Zoe Saldana, Sienna Miller. USA 2016 (Warner Bros Polska) | 50 %

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).
Komentarz
  • Beton
    13 kwietnia 2017 at 23:08
    Skomentuj

    Dzięki recenzji filmu mam na celowniku potencjalnie ciekawego autora książek. Z 5 adaptacji jego książek widziałem 3 i jeżeli jego książki są lepsze niż filmy, to już nie mogę się doczekać lektury.

  • Dodaj komentarz