kino / dvd

My Little Pony. Film – Kawał fajnej bajki [recenzja]

Pełnometrażowa wersja popularnego serialu animowanego, to słodka i urocza opowieść, która zadowoli tak małoletnie fanki kucyków, jak i towarzyszących im w kinach dorosłych opiekunów.

To nie tak, że jestem jakiś fanem kucyków. Ale nie mogę zaprzeczyć, że mając sześcioletnią kocyki siłą rozpędu stały się częścią mojego życia. Oglądanie przygód Pinkie Pie, Twilight Sparkle, Applejack, Rainbow Dash i smoka Spike’a to rytuał przez który przebrnąć musi niemal każdy rodzić dziewczynki (a i chłopców też). Na szczęście współczesna inkarnacja „My Little Pony” wbrew temu co często się o niej pisze – nie jest ani głupią bajką, ani infantylną. A ocenianie jej przez pryzmat kolorów i tego jak wyglądają postaci jest krzywdzące, bo opowieści o magicznych kucykach, to de facto sympatyczne historie uczące dzieci podstawowych wartości takich jak przyjaźń, odpowiedzialność itd.

W filmie kinowym jest podobnie. A wszystkie przygody kucyków zmierzają w finale do optymistycznej puenty w której triumfuje przyjaźń i dobre serduszka. I choć brzmi to banalnie, to na szczęście twórcy „My Little Pony: Film” zgrabnie unikają męczącej łopatologii, tworząc film – słodki i sympatyczny.

Wszystko zaczyna się od Festiwalu Przyjaźni. Wielkiej imprezy, którą próbuje w Ponyville zorganizować Twilight Sparkle. Pech chce, że podczas inauguracji imprezy do miasta kucyków przybywają emisariusze występnego Storm Kinga. Zamieniają w kamień królowe Equestrii i jedynie Twilight ze swoimi przyjaciółkami może ocalić całą krainę kucyków. Jak to w tego typu opowieściach bywa – przyjaciółki będą musiały wyruszyć w niebezpieczną podróż, podczas której nie tylko spotkają różne dzikie stwory, ale przede wszystkich ich przyjaźń zostanie wystawiona na wielką próbę.

Kinowa wersja przygód kucyków umiejętnie buduje napięcie, dba o nowe postaci, ale przede wszystkim wciąga widzów w swój kolorowy, magiczny świat. To nie jest animacja, która zmieni oblicze kina. Ale co ważne i warto podkreślić – to nie jest także animacja, która bezczelnie żeruje na popularności znanej serii. „My Little Pony: Film” to po prostu kawał fajnej bajki. Tylko tyle, albo aż tyle.

My Little Pony: The movie, reż. Jayson Thiessen, USA 2017. Ocena: 65%

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
  • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero