kino / dvd

Metro

 

 

Metro (Metro) Reż. Anton Megerdichev. Wyk. Sergey Puskepalis, Swietłana Chodczenkowa, Anatoliy Belyy. Rosja 2013 (Hagi)

 

Rosjanie po raz kolejny udowadniają światu, że wcale nie są gorsi od Amerykanów. Nie wierzycie? To obejrzyjcie „Metro” – jak wieść gminna niesie najdroższy i najbardziej wystawny film rosyjski. Fakt: gdyby w tym filmie mówiono po angielsku zapewne obstawialibyśmy, iż to jakaś nowa produkcja Rolanda Emmericha. A tu niespodzianka. Rosjanie też potrafią nakręcić katastroficzne kino z wielkim rozmachem. Pytanie tylko – po co komu rosyjska kalka, amerykańskich patetycznych opowieści?

 

 

„Metro” zaczyna się dokładnie tak samo jak zaczyna się każdy hollywoodzki film katastroficzny – od przedstawienia bohaterów. Mamy zatem i żonę, i jej kochanka, i męża, i zapitego pracownika moskiewskiego metra, który przeczuwa katastrofę, i tępych aparatczyków, i sympatyczną dziewczynkę,  i w końcu (tak jest) psa. Jeszcze nie wiedzą, że niebawem katastrofa odmieni ich życie raz na zawsze. Część z nich podróżować będzie linią metra, która wjedzie w feralny, zalany wodą tunel. Dla bohaterów katastrofa to dopiero początek koszmaru. Służby porządkowe bardzo powoli będą organizować akcję ratunkową, zaś wody w podziemnych tunelach z każdą sekundą będzie przybywać…

 

Jeśli widzieliście wszelkie „2012”, „Pojutrze” itp. wiecie, czego się spodziewać. Napięcie między bohaterami zacznie rosnąć, część z nich pokaże swoje prawdzie, podłe oblicze, zaś, co kwadrans w podziemiach będą działy się rzeczy eliminujące kolejne nazwiska z listy płac.

 

To prawda, że „Metro” wbija w fotel i oszołamia swoim rozmachem. To prawda, że jest to rosyjski film, który od hollywoodzkich produkcji różni się tylko jeżykiem. Tylko, co z tego? Co wynika z faktu, że Rosjanie też tak potrafią? Ano nic. Gdyby jeszcze twórcy „Metra” mieli pomysł na swój film. Jakiś prosty patent, który ogrywałby schematy, lub igrał z nimi, „Metro” chwaliłbym pod niebiosa. Niestety tu śladu pomysłu brak.

 

Kiedy gdzieś na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku francuski reżyser Jean-Pierre Melville uparł się, że będzie kręcił we Francji amerykańskie kryminały wyszło mu coś bardzo dziwacznego; taki szlachetny, bo przepuszczony przez europejską wrażliwość nowy pulp. W przypadku „Metra” o jakiejkolwiek szlachetności a tym bardziej nowości  mówić nie sposób. „Metro” to kalka. Ładna, zręczna a wręcz imponująca kopia.    

 

PS

Pies przeżył.

Kategorie
kino / dvd

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz