kino / dvd

Late Phases

Ten film nie trafi do polskich kin. Po cichu wprowadzony zostanie na DVD, tak żeby przypadkiem nikt się o nim nie dowiedział. A szkoda. Bo „Late Phases” to jeden z najfajniejszych horrorów, jakie pojawiły się w tym roku na rynku.

Już sam pomysł wyjściowy jest tu kapitalny. Ambrose niewidomy weteran z Wietnamu wprowadza się do dzielnicy spokojnej starości. Specjalnej enklawy, w której mieszkają starsi ludzie. Już pierwszej nocy nasz emerytowany żołnierz odkrywa, że w okolicy dzieje się coś dziwnego. Najpierw ktoś atakuje jego sąsiadkę, a potem wdziera się do jego domu. W walce ginie pies przewodnik a tajemniczy stwór ucieka. Ambrose powoli dodaje dwa do dwóch i odkrywa, że w okolicy grasuje wilkołak. Nasz niewidomy bohater będzie miał miesiąc na przygotowanie się do walki z potworem. Nie ma co liczyć na czyjąś pomoc. Ani syn Ambrose’a, ani sąsiedzi nie wierzą w istnienie wilkołaków…

Bogliano młody hiszpański reżyser świetnie czuje horror, czego najlepszym dowodem był jego obsesyjnie erotyczny „Here Comes the Devil” sprzed dwóch lat. W „Late Phases” pokazuje, że będąc młodym chłopakiem naoglądał się sporo filmów grozy z lat 80. i doskonale rozumie ich konwencję. Słychać tu przede wszystkim echa „Srebrnej kuli”, tyle, że Hiszpan odwraca tu konstrukcję tamtego filmu. O ile oparty na mikropowieści Stephena Kinga film był wariacją na temat dojrzewania (niepełnosprawny, dorastający chłopiec walczy z wilkołakiem) tu mamy opowieść o śmierci. Ambrose młody już nie jest, a w życiu narobił tyle błędów ile tylko możliwe. Porzucił żonę, syna, zerwał kontakty z wszystkimi bliskimi. Jest sam jak palec, a walka z wilkołakiem staje się jego obsesją. I jedyną szansą na odkupienie.

Jeśli szukacie galopującej akcji i morza efektów specjalnych ostrzegam – to nie ten film i nie ten rodzaj kina. Bogliano powoli buduje nastrój, bawi się w kadrach nawiązaniami do klasycznych horrorów a cały swój film składa w jeden wielki i wzruszający hołd dla dawnych horrorów. Tych, w których poza kubłami krwi liczyli się bohaterowie i ich motywacje. Jeśli zatem szukać dobrego, niegłupiego horroru (ze świetną muzyką skomponowaną przez Polaka, Wojtka Golczewskiego) polecam z czystym sumieniem. Dawno nie widziałem tak mądrze i stylowo zrealizowanego filmu grozy.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz