Disney
kino / dvd

Kopciuszek

Aktorski remake klasycznej disneyowskiej bajki. Dla kogo? Przede wszystkim dla młodych dziewczynek. Ale i osobniki tęskniące za odrobiną magii w życiu, też mogą się wybrać.

Co jakiś czas spece od marketingu w wytworni Disneya wpadają na pomysł, aby zrealizować aktorską wersję znanych kreskówek. Mieliśmy już, zatem aktorskie „101 dalmatyńczyków”, niebawem do kin trafi nowa „Księga dżungli”, a teraz dostaliśmy „Kopciuszka” – niemal zwierciadlane odbicie animowanego klasyka.

Niemal, bo na potrzeby aktorskiej narracji dodano tu kilka wątków. I tak dowiadujemy się ciut więcej o rodzinie filmowej Elli (skrót od angielskiego Cinderella), a nasza bohaterka poznaje księcia ciut wcześniej niż w bajce. I tyle zmian. Reszta jest już wierną adaptacją bajki z występną macochą (Cate Blanchett, która ewidentnie inspirowała się rolą Meryl Streep ze „101 dalmatyńczyków”) i dobrą wróżką (Helena Bonham Carter, która tym razem jest obrzydliwie dobra a nie jak ostatnio zła) na czele.

Ponieważ scenarzyści trzymali się wiernie historii aktorski „Kopciuszek” ocieka wręcz słodyczą i lukrem. Choć to akurat nie powinno nikogo dziwić, taka przecież była już konwencja bajki. Disney nie pozwolił z nią zerwać i choćby dla tego przesunięto filmową premierę „Kopciuszka” o dwa lata, przerabiano bowiem pierwszy scenariusz remake’u, który był realistyczną opowieścią o dziewczynie żyjącej w nędzy. W tej wersji nędzy brak. A raczej jest, ale magiczna i bajkowa. By nie przesadzać z elementami magicznymi bardzo pomysłowo poprowadzono tu wątki gadających zwierząt, które owszem mówią, ale tak, że nikt ich nie rozumie (poza nami). Oczywiście na pytanie po co powstał (poza pieniędzmi) ten film nie znam odpowiedzi. Nie zmienia to faktu, iż dzieci podczas pokazu były zachwycone, jak i co bardziej wrażliwi dorośli. Mnie zaś bezustannie nurtowało jedno pytanie. Rozumiem potrzeby rynku, rozumiem chęć zarobienia, inwestowanie w projekty bezpieczne itp.… Ale na Boga, co ze swoją karierą robi niegdyś wielki Kenneth Branagh?

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Komentarz
  • X
    24 maja 2015 at 13:04
    Skomentuj

    W Dalmatyńczykach nie zagrała Meryl tylko Glen…

  • Dodaj komentarz