Forum FIlm
kino / dvd

Gra tajemnic

Opowieść o Alanie Turingu, genialnym brytyjskim matematyku, kryptologu i ojcu współczesnej informatyki. „Gra tajemnic” mogła być gorzką i przygnębiającą diagnozą naszego ludzkiego zakłamania. A powstała filmowa pocztówka z genialnymi rolami i Enigmą w tle.

 

Polacy się zdenerwowali i jeszcze przed premierą „Gry tajemnic” na forach internetowych zawrzało. W filmie reklamowanym, jako opowieść o złamaniu Enigmy nie ma słowa o Polakach? Ano nie ma. Bo też i nie jest to film o łamaniu Enigmy, a Alanie Turingu. Człowieku, którego życiorys był jedną z najbardziej wstydliwie ukrywanych tajemnic w historii współczesnej Wielkiej Brytanii. „Gra tajemnic” nie miała nigdy na celu honorować wkład Polaków w złamanie Enigmy. To filmowe przeprosiny Turinga, za społeczne wykluczenie (za bycie homoseksualistą został w 1952 roku skazany na chemiczną kastrację i odcięty od badań naukowych), które w efekcie sprawiło, że genialny matematyk popełnił samobójstwo. Dodajmy, że rząd Wielkiej Brytanii ustami premiera Gordona Browna przeprosił rodzinę Turinga dopiero w 2009 roku, zaś królowa Elżbieta II ułaskawiła pośmiertnie matematyka raptem dwa lata temu! Sporo czasu musiało upłynąć, by rząd i rodzina królewska oficjalnie przyznali się do błędu, który doprowadził do śmierci człowieka, bez którego umysłu alianci nigdy nie wygraliby drugiej wojny światowej.

Znając życiorys Turinga trudno, zatem dziwić się, że udział Polaków w łamaniu szyfrów pominięto. Enigma to tylko tło. Dodatek do przygnębiającej i tragicznej opowieści o geniuszu, który przez swoją orientację seksualną został skazany przez mocodawców na śmieć.

Cumberbatch, jako zagubiony w emocjach (najprawdopodobniej matematyk był autystykiem z zespołem Aspegera) i życiu Turing wypada to rewelacyjnie. Czego niestety o filmie powiedzieć już nie można. Twórcy „Gry tajemnic”, bowiem bali się w swoim filmie wytoczyć ciężkich dział przeciwko brytyjskiemu rządowi w efekcie, czego powstał film pęknięty. Dopracowany aktorsko (Knigthly, jako Joan Clarke, czyli jedyna prawdziwa przyjaciółka Turinga, to najjaśniejszy i sympatyczniejszy punkt w filmie), ale też zbyt lekko prześlizgujący się po temacie. Ewidentnie celowano z „Grą…” w filmowe nagrody (ma siedem nominacji do Oscarów), a chcąc dostać się między tak nobliwe towarzystwo należało ciut złagodzić ostrze politycznych oskarżeń.

I tak współpraca z rządem brytyjskim rozpisana została tu jak w kryminalne: na dobrego i złego glinę. Ten zły, chce zniszczyć Turinga, dobry łagodzi napięcia i wspiera. Czy w rzeczywistości tak było? Raczej nie. Kiedy Turing został aresztowany za homoseksualizm nikt z rządu nie wyciągnął w jego stronę pomocnej dłoni. Postawiono go przed wyborem: więzienie lub kastracja. Niezłe podziękowanie za uratowanie świata.

Takich fabularnych uproszczeń jest tu więcej. Radziecki szpieg przedstawiony jest, jako głupek, wielka miłość Turinga, jako szkolna fascynacja itp. Szkoda, że twórcom „Gry…” zabrakło odwagi. Materiał wyjściowy zapowiadał film, który mógł być gorzką i przygnębiającą diagnozą naszego ludzkiego zakłamania. A powstała filmowa pocztówka z genialnymi rolami i Enigmą w tle. Turing zasługiwał na więcej.

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz