kino / dvd

Gangster Squad: Pogromcy mafii

Gangster Squad: Pogromcy mafii, Paul Lieberman, Prószyński i S-ka

Gangster Squad: Pogromcy mafii (Gangster Squad). Reż.: Ruben Fleischer. Wyk.: Josh Brolin, Ryan Gosling, Sean Penn. USA 2012, Warner

No to mam problem. I to poważny. Wynika on z tego, że przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych i wówczas otwarta wojna między policją i gangami panującymi w Los Angeles to jeden z najbardziej fascynujących okresów w historii „Miasta Snów”. No a przede wszystkim historyczny okres, bez którego gatunek który nazywamy „czarnym kryminałem” nie istniałby w kształcie w jakim go znamy (i kochamy).  Akcja najlepszej powieści Raymonda Chandlera czyli „Długiego pożegnania” toczy się w Los Angeles czasów wojny policji z gangsterami, bez niej nie byłoby genialnych powieści Jamesa Ellroya z „Tajemnicami Los Angeles” na czele czy świetnych acz wciąż w Polsce niedocenionych kryminałów Waltera Mosley’a.

Wiadomość, że do księgarni trafia reportaż opisujący tamte zdarzenia, a do kin film na nim oparty, każdy szanujący się fan czarnego kryminału z radości podskoczyłby pod nieboskłon. W każdym razie ja podskoczyłem. I tu zaczyna się problem, bo po wylądowaniu na ziemię czekała mnie przykra konfrontacja z rzeczywistością.  Zacznę od książki Paula Liebermana, bo ona sprawiła mi zawód największy, czy raczej najbardziej bolesny. „Gangster Squad” to zbiór reportaży opisujących historię tytułowej ekipy policjantów, którzy otrzymali uprawnienia do działania „poza prawem”. Ich sposób działania zawstydziłby niejednego agenta Tomka. Bicie, torturowanie, szantaż były ich chlebem powszechnym, a wszystko to w imię prawa. W inny sposób władze Los Angeles nie potrafiły poradzić sobie z kwitnącą tam przestępczością (swoją drogą i tak sobie nie poradziły, ale to inna historia). Bohaterami książki są tak policjanci, jak ścigani przez nich gangsterzy z Mickeyem Cohenem na czele. Wydawałoby się, że taka historia, w dodatku spisana przez laureata Pulitzera, to samograj… Pech chce, że całą przyjemność lektury postanowił zepsuć nam tłumacz i redaktor. Przysięgam, od lat nie czytałem książki, w której znikają podmioty, panuje totalny chaos składniowy a przedzieranie się przez zawiłą konstrukcję zdań przypomina lądowanie na plaży w Normandii. Niestety „Gangster Squad” w polskiej wersji to koszmar, który broni się jedynie tym, że jest to prawdziwa opowieść, którą warto znać, jeśli interesuje się historią czarnego kryminału. Co do filmu, to także nie jest najlepiej. Prawdziwa historia polowania na Cohena ma świetną obsadę, kapitalnie dobrane kostiumy (co nie dziwi przy budżecie ponad 60 milionów dolarów) i dobry rytm. Cóż jednak z tego, kiedy nie wnosi niczego nowego do gatunku. Poza tym, że jest to opowieść oparta na faktach „Gangster Squad” nie wyróżnia się niczym. A co gorsze – momentami razi wręcz scenariuszową nieporadnością i uproszczeniami. Irytuje także Sean Penn (aż mnie serce boli kiedy to piszę), który nie dość, że zupełnie nie przypomina prawdziwego Cohena (nagroda dla najgłupszej decyzji obsadowej roku należy się zasłużenie) to jeszcze niepotrzebnie robi cały czas dziwne miny. O wiele lepszym filmem opartym na historii gangster squad byli zapomniani dziś „Nieugięci”, a już na pewno „Tajemnice Los Angeles”. Zawiedzionym i to srogo – niestety.

 

Kategorie
kino / dvdksiążki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz