Monolith Video
kino / dvd

Franklyn

Czasami warto napisać kilka słów nie o wielkim arcydziele, nie o przeboju kinowym, a filmie kompletnie zapomnianym i zignorowanym. A takim dziełkiem na pewno jest „Franklyn” – debiut i jak do tej pory jedyny film brytyjskiego Gerarda McMorrowa.

 

 

Ten film miał autentycznego pecha. Najpierw przesunięto jego produkcję o rok na prośbę Ewana McGregora, aktora, który miał zagrać w nim główną rolę. W 2006 roku McGregor zajęty był realizowaniem dokumentu „Long Way Round”. Niestety na jego planie aktor złamał sobie nogę i aby nie przedłużać produkcji „Franklyna”  wycofał się z projektu na zawsze. Zastąpił go młody, wówczas nieznany Sam Riley (grał Iana Curtisa w „Control”). Na problemach z obsadą kłopoty filmu się nie skończyły. Debiutanckie dzieło Geralda McMorrowa (który po klapie tego filmu nie dostał budżetu na kolejny) mimo iż ukończone zostało w 2008 roku przeleżało na półkach dystrybutora kilka kolejnych miesięcy zanim trafiło do brytyjskich kin (premiera odbyła się w 2009 roku), zaś w Stanach data premiery do dziś nie została wyznaczona. Czy stało się tak przez to, że film jest niedobry? Bynajmniej.  Po prostu w ostatniej chwili wycofał się dystrybutor, który przestraszył się, iż film z tak skomplikowaną fabułą okaże się w USA spektakularna klapą finansową. I tu trzeba przyznać mu rację – „Franklyn” to film, który trzeba oglądać, z niemałym skupieniem inaczej cała jego struktura okaże się niezrozumiała.

Akcja debiutu McMorrorwa toczy się w dwóch rzeczywistościach  w prawdziwym, współczesnym Londynie oraz tajemniczym fantastycznym  „Tymczasowym Mieście”. W tym pierwszym poznajemy młodego Milo (Riley), chłopaka którego tuż przed ślubem porzuciła narzeczona, Emilię (Green) młodą piękną kobietę, która nie radzi sobie z własnymi uczuciami oraz Petera mężczyznę szukającego zaginionego syna.  W „Tymczasowym Mieście” – metropolii w której każdy musi wyznawać jakąś religię (może ona opierać się nawet na instrukcji obsługi odkurzacza), zamaskowany mściciel i jedyny ateista Jonathan Preest szuka występnego „Osobnika”. McMorrow sprawnie łączy ze sobą fantastyczną wizję z rzeczywistością. Jego oba światy przenikają się tworząc ponurą opowieść o miłości, śmierci i obsesji. Czy raczej o obsesyjnym poszukiwaniu miłości i śmierci.

Ten film kosztował zaledwie 6 milionów funtów ale wcale tego nie widać. Wizja fantastycznego miasta robi autentyczne wrażenie, zaś kostiumy w których występują aktorzy zaludniający „Tymczasowe Miasto” spokojnie mogłyby pochodzić z hollywoodzkiej mega produkcji. Oczywiście nie jest to film powalający oryginalnością – trudno zdradzać tu meandry jego fabuły, bowiem odebrałbym całą przyjemność jego oglądania. Ale ci, którzy polubili „Drabinę Jakubową”, „Mroczne miasto” czy „Magię uczuć” powinni być zadowoleni.  W ogóle ci, którzy lubią opowieści o tym jak fikcja staje się ważniejsza od rzeczywistości powinni sobie go obejrzeć.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz