UIP
kino / dvd

Ex Machina [recenzja]

Wyciszony, intrygujący, ascetyczny, zmysłowy. Między innymi takie wrażenia wywołuje najnowszy obraz Alexa Garlanda, twórcy stosunkowo niedawnego, energetycznego „Dredda 3D”, który dziś przedstawia swoją kolejną wizję niedalekiej przyszłości w stonowanej „Ex Machinie”. Powstał film, który w dziedzinie science-fiction śmiało stawia kolejne pytania, prowadzi intelektualno-filozoficzny dyskurs z widzem, aniżeli gra tylko i wyłącznie na efektach, mnożąc co chwila wizualne atrakcje.

Sztuczna inteligencja! Ileż to już filmowych twórców brało się za ten temat? Daleko nie szukając: Kubrick, Spielberg, Cameron, Proyas, rodzeństwo Wachowskich, Scott, ostatnio Blomkamp… Teraz Garland. Nic poza kinem nie może dziś tak fantastycznie, dosłownie i w przenośni pokazać sytuacji, w której sztuczna inteligencja zaczyna egzystować wśród nas – ludzi. Kino wizualizuje nasze wyobrażenie o wszelkiej maści robotach, droidach, sztucznych istotach, które zaczynają jednak samodzielnie myśleć i samostanowić. I w zasadzie wszystkie obecne, jak i wcześniejsze filmy nie skupiają się na tym, jak skonstruować sztuczną inteligencję, co mówią o jej oswojeniu, zrozumieniu czy nawet zasymilowaniu. Od dawna stawiane pytanie: czy świadomość jest dowodem człowieczeństwa lub, co po prostu znaczy być człowiekiem, również w „Ex Machinie” pada wyraźnie i dosłownie. Bohater filmu wychodzi od testu Turinga, który ma udowodnić, że maszyna to maszyna, a nie człowiek. Z czasem obie jednostki wydają się testować siebie nawzajem, badają się, tworzą relację…

Ale Garland porusza jeszcze jedną kwestię. Jego sztuczny człowiek jest świadomy swojej seksualności. Z wielu pytań, również tych podstawowych o życie i śmierć, padają też te o naturze intymnej, emocjonalnej. W zasadzie przez cały czas seansu można odnieść wrażenie, że ktoś prowadzi tutaj swoją wyrafinowaną grę. Zarówno Nathan, twórca robota Ava (grany z naturalną swobodą przez Oscara Isaaca), przeprowadzający wywiady z Avą Celeb (znany z „Franka” Domhnall Gleeson), jak i sama Ava (w tej roli przepiękna i utalentowana Szwedka Alicia Vikander) wydają się mieć swoje powody, przez które cały eksperyment przebiega tak, a nie inaczej. I nie bez znaczenia jest tu wspomniana wcześniej seksualność, która określa i determinuje człowieka. Jak i jego odkrycia oraz wynalazki, co najdobitniej wyraża osoba Nathana, inteligentnego, na wpół hipsterskiego, szpanersko tajemniczego wynalazcy i genialnego programisty.
 
Ex Machina” to kawałek nienajgorszego kina, w którym może tempo nie jest najszybsze, ale fabularnie nie nuży i nie męczy. Garland balansuje na granicy filmu psychologicznego i thrillera w kostiumie science-fiction. Bo to, co najciekawsze rozgrywa się między postaciami tej roszady. Każde z nich ma swoje potrzeby, fascynacje i pasje. Każdy dąży do ich realizacji, nawet stworzona przez człowieka i na jego podobieństwo Ava. Kto jednak wykaże się największą konsekwencją? Odpowiedź na to pytanie już tylko w kinie. Warto!
 

ŹRÓDŁO: ONET

Kategorie
kino / dvd

Współpracownik Onet.pl

Dodaj komentarz