Dzika banda (The Wild Bunch) Reż. Sam Peckinpah
kino / dvd

Dzika banda

Dzika banda (The Wild Bunch) Reż. Sam Peckinpah. Wyk. William Holden, Robert Ryan, Warren Oates. USA 1969

Jeden z tych filmów, po których obejrzeniu świat nie jest już taki sam, jaki był, a życie zupełnie zmienia wartość. Dzika banda to mieszanina westernu, kina akcji i filmu drogi. Tak, filmu drogi, bo tytułowi bohaterowie, uciekając przed pościgiem przez Teksas i Meksyk, dojrzewają do podjęcia życiowych decyzji. A nie są one łatwe i rzadko kto jest w stanie je podjąć. Ale po kolei. Dzika Banda to grupa przestępców, którzy „utrzymywali się” z napadów na banki i pociągi. Udało im się przeżyć tak niemal całe życie. Pech chce, że czasy się zmieniły. Jest początek XX wieku, powstają korporacje, które wynajmują łowców głów, aby polowali na bandytów, a banki i pociągi mają coraz lepszą ochronę. Grupa dowodzona przez Pike’a (rewelacyjny William Holden, który ponoć dostał tę rolę, bo przepił podczas libacji Sama Peckinpaha) ma już swoje najlepsze czasy za sobą. Panowie marzą tylko o odrobinie złota, butelce tequili i świętym spokoju. Kiedy jednak meksykański generał Mapache zakatuje na śmierć ich kompana, chłopaki podejmą jedyną słuszną decyzję. Postanowią zabić tylu drani, ilu tylko im się uda.

Ten film się nie starzeje. Więcej – z upływem lat nabiera coraz to nowych znaczeń. Kiedyś odczytywany jako żałobny rapsod opiewający śmierć Dzikiego Zachodu, dziś jest proroczą wizją świata, gdzie nie ma miejsca na indywidualność. Bo czyż nie dożyliśmy czasów, kiedy wszystkim rządzą korporacje i korporacyjne szczury, które nie mają odwagi same załatwiać brudnych spraw i wynajmują do tego ludzi, których potem i tak zwolnią? Peckinpah wiedział, dokąd zmierza świat, i nie wyrażał na to zgody. Dlatego jego bohaterowie wolą zginąć z hukiem i honorem, niż skomleć i błagać o litość. Ale aby do tego dojrzeć, musieli odbyć podróż, która ich zmieniła. Ciekawostka na koniec – Dzika banda była nie tylko jednym z najoryginalniejszych westernów XX wieku. To przede wszystkim film, który dał kinu prawdziwe odgłosy wystrzałów. Otóż do premiery tego filmu we wszystkich filmach każda broń wydawała takie same odgłosy, ponieważ studia miały nagrane tylko wystrzał z rewolweru, i to załadowanego ślepą amunicją. Po zmontowaniu dźwięku do filmu Peckinpah ponoć tak się zdenerwował, że sięgnął po swój pistolet (a lubił nosić go ze sobą) i wystrzelał cały magazynek w ścianę. Przerażeni pracownicy oniemieli, reżyser zaś powiedział do nich tylko tyle: „I tak to, kurwa, ma brzmieć”. Dzięki jego uporowi Dzika banda stała się pierwszym film, w którym każda użyta broń brzmi prawdziwie.

(RZ)

(Fragment książki „13 po 13. Subiektywny remanent kina”. „Dzika banda” ukazała się także w jubileuszowej kolekcji Warner Bros, nad którą mamy patronat.)

Kategorie
kino / dvd

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz