kino / dvd

Dziewczyna z szafy

Dziewczyna z szafy. Reż. Bodo Kox. Wyk. Wojciech Mecwaldowski, Piotr Głowacki, Magdalena Różańska, Teresa Sawicka. Polska 2012. Kino Świat

Ten film naprawdę warto zobaczyć. Choćby po to, by się przekonać, że niezależny dotąd reżyser Bodo Kox dokonał skoku z offu do mainstreamu w naprawdę wielkim stylu. I to w momencie, kiedy na polskim offie wszyscy dawno postawili już krzyżyk. Co mi się tej prostej historii a zarazem niezwykłej opowieści podoba? Przede wszystkim jej świeżość i nieprzegadanie (a w polskim kinie to bez dwu zdań rzadkie zalety). Poza tym podoba mi się też to, że o tym, co najważniejsze (ba, ostateczne), mówi się tu i do rymu (czyli z sensem) i do taktu (czyli z wyczuciem).

„Dziewczynie z szafy” nie da się też niczego zarzucić od strony realizacyjnej. Zdjęcia Arkadiusza Tomiaka wręcz porywają, scenografia Andrzeja Halińskiego mocno zapada w pamięć, a efekty specjalne nie budzą zażenowania tylko robią wrażenie. No i aktorstwo jest tutaj dobrej próby. Wojciech Mecwaldowski, który tak często rozmienia się w głupkowatych komediach, tu, rolą dotkniętego upośledzeniem mózgu Tomasza udowadnia wreszcie, że jego miejsce jest w naszej aktorskiej pierwszej lidze. I to w czołówce. Nie inaczej rzecz się też ma z Piotrem Głowackim, grającym opiekuńczego brata chorego Tomka (jestem pewien, że o Głowackim usłyszymy jeszcze nieraz, bo ten facet ma w sobie potencjał sporego tsunami). A debiutantka Magdalena Różańska w roli dziewczyny z sąsiedztwa, cierpiącej na depresję i stany lękowe, przed którymi ucieka (często wspomagając się trawką) w alternatywne światy, to prawdziwe aktorskie odkrycie.

Na największe uznanie (u mnie, przyznam, pomieszane wciąż z lekkim niedowierzaniem) zasługuje tu jednak Bodo Kox, czyli reżyser i autor scenariusza w jednej osobie, który o sprawach trudnych, takich jak samotność, wykluczenie czy cierpienie potrafi opowiadać w sposób bezpretensjonalny i z zaskakującą lekkością. Ta ostatnia widoczna jest zwłaszcza w umiejętnym łączeniu przez reżysera sprzeczności, a więc dramatu z dowcipem, kameralnych obrazków z inscenizacyjnym rozmachem, realistycznego zapisu z surrealistycznym odlotem. Ktoś może zauważy, że określenie lekkość nie pasuje do tej opowieści o nieszczęściu. I będzie to błąd, bo „Dziewczyna z szafy” to swoista „tragedia optymistyczna”. mówiąca o tym, że w obliczu pokrewieństwa dusz niestraszna jest żadna bariera. Żadne tabu. Poza wszystkim zaś „Dziewczyna z szafy” to piękny film o wyobraźni zrobiony z wyobraźnią i z wielkim poczuciem humoru (żart z Andrzeja Wajdy… bezcenny).

Nasza ocena: 8.0/10

Lech Kurpiewski

Kategorie
kino / dvd

Dodaj komentarz