kino / dvd

Dunkierka – Nolan opowiada o wojnie, czyli blisko ideału, ale… [recenzja DVD]

Każdy film Christophera Nolana to wydarzenie, na które miłośnicy kina wyczekują z niecierpliwością. Niepokorny twórca tym razem zaskoczył wszystkich dramatem wojennym dotyczącym niezwykłego epizodu w pierwszej fazie II wojny światowej. Efekt? Zaskakujący.

„Operacja Dynamo” miała na celu ewakuację żołnierzy brytyjskich z tytułowej Dunkierki, francuskiego miasta wysuniętego najbardziej na północ kraju. Zakończona sukcesem akcja ocaliła życie ponad 330 tysięcy żołnierzy, których ewakuowano w ciągu tygodnia głównie dzięki cywilnym łodziom i statkom. Porzucono blisko 2000 dział i 500 ton wyposażenia, ale Winstonowi Churchillowi udało się przekuć to wydarzenie w sukces i z pomocą skutecznej propagandy obrócić przeciwko Hitlerowi. Cóż takiego ujęło Nolana w tej historii i jak ją opowiedział?

Według opowieści samego reżysera bodźcem do nakręcenia Dunkierki była podróż morska szlakiem ewakuacji, jaką odbył blisko dwadzieścia lat temu podczas pracy nad swoim debiutanckim filmem. Długi rejs (dziewiętnaście godzin według słów reżysera) spowodował, że zaczął rozmyślać, co czuli żołnierze bezustannie ostrzeliwani przez Niemców i pragnący jedynie wrócić do domu. Główny cel był jednak taki, żeby to niezwykle ważne wydarzenie dla Anglików przedstawić właśnie dokładnie z brytyjskiej perspektywy, z amerykańskim budżetem, ale bez hollywoodzkiego nadęcia. Przynajmniej większość tych aspektów została zrealizowana.

Nolan to twórca niepokorny, który robi filmy po swojemu, nie oglądając się na nikogo, w czym ludzie dopatrują się największych sukcesów twórcy. Ale i jemu nie zawsze wszystko wychodzi, czego dowodem jest choćby słaby (szczególnie w stosunku do poprzedników) „Mroczny rycerz powstaje”. Wojenny film Nolana jest zaś dziełem, bez wątpienia, ale takim, które nie trafi do każdego odbiorcy. Niemal od samego początku reżyser uderza w widza absurdem wojny – sielankowy wręcz początek szybko przeradza się w walkę o przetrwanie, w trakcie której nie ma miejsca na sentymenty, każdy kombinuje jak tylko potrafi, czy to przebierając się w cudzy mundur, czy tylko zabiera ze sobą nosze z rannym, byle tylko dostać się na statek ewakuacyjny. Nolan po swojemu snuje opowieść z trzech płaszczyzn czasowych i trzech przestrzennych. Akcję obserwujemy oczami młodego szeregowca na lądzie, odważnego pilota w powietrzu i zdeterminowanego cywila na kutrze na wodzie. W przypadku wody i lądu obserwujemy cały dzień, w powietrzu całość została skondensowana do godziny, a wszystkie płaszczyzny czasowe w pewnym momencie przecinają się znacząco. Klasycznie dla Nolana pojawiają się jego ulubieni aktorzy – a więc przede wszystkim Cillian Murphy (na szczęście bardzo epizodycznie, choć jest to epizod bardzo znamienny) i Tom Hardy, klasycznie też za muzykę odpowiada Hans Zimmer, ale trzeba przyznać, że tym razem stworzył niezwykłą, antymuzyczną wręcz ścieżkę dźwiękową, która podkreśla koszmar wojny rozgrywający się na ekranie. Świetnie wypada też zabieg dystansujący dzieło Nolana do niemal wszystkich filmów wojennych. Brak tutaj wroga. Trwa nieustająca niemal walka, Anglicy (i Francuzi) są ostrzeliwani ze wszystkich stron, ciągle walczą o życie, giną setkami, ale sami Niemcy pojawiają się tylko przez moment w jednej scenie, zresztą bardzo niewyraźnie, tak jakby reżyser chciał podkreślić ich demoniczność, albo uniwersalizm przemocy. Przy okazji też pozwala lepiej wczuć się w emocje żołnierzy starających się uciec przed niewidocznym, a przecież wszechobecnym wrogiem. Śmierć nie ma twarzy, nie zna litości. Film, choć najkrótszy w karierze twórcy „Memento” skrzy wprost od zapadających w pamięć scen, kipi akcją, a jednak unika typowej dla kina wojennego brutalności. Ludzie tu umierają, ale nie zostało to pokazane w krwawy sposób, zasadniczo nawet trupy pojawiają się w znikomych ilościach i kamera zawsze dyskretnie je omija. Tu ważniejsze od szokowania widza, jest przekazanie historii i emocji towarzyszących tej ewakuacji. Pod wieloma względami film przypomina wybitną „Cienką czerwoną linię”, niestety, reżyser „Prestiżu” dał się ponieść emocjom i nie uniknął patetycznego tonu, szczególnie pod koniec filmu, starając się podkreślić bohaterstwo, dobroć wszystkich ludzi i wielkość odwrotu w sposób momentami łopatologiczny (rozmowy na łodzi, przemowa Churchila – historyczna, ale stojąca w opozycji do artystycznego i pełnego niedopowiedzeń wcześniej obrazu), momentami wręcz hollywoodzki (scena lotu Hardy’ego pod koniec, epizod komandora Boltona). Koniec końców – Nolan znów pokazuje, że jest reżyserem wyjątkowym, ale „Dunkierka” jest filmem tylko (i aż) bardzo dobrym, ale do ideału odrobinę zabrakło. Podobnie jak dodatków na wydaniu DVD.

 

Dunkierka. Reżyseria: Christopher Nolan. Występują: Tom Hardy, Cilian Murphy, Fionn Whitehead. Wlk. Brytania, 2017 (DVD)
8
Dunkierka. Reżyseria: Christopher Nolan. Występują: Tom Hardy, Cilian Murphy, Fionn Whitehead. Wlk. Brytania, 2017 (DVD)
  • 8
Kategorie
kino / dvd
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz