kino / dvd

Cujo

 

 

Cujo, reż. Lewis Teague, wyk. Dee Wallace, Danny Pintauro, Daniel Hugh-Kelly; USA 1983.

 

 

W większości wywiadów z Kingiem, jakie możecie przeczytać, zawsze podkreśla on swój emocjonalny stosunek do własnych powieści. Zazwyczaj określa je mianem przyjaciół, których zna doskonale, jeśli nie na wylot. Tylko w stosunku do jednej jest bardziej powściągliwy. Mowa o „Cujo”.



 

 

 To jedna z najbardziej zaskakujących i najbardziej przerażających powieści Kinga, a zarazem jedynej powieść, której pisania do końca nie pamięta.  Rzecz miała miejsce w 1981 roku. King odkrył „zbawienne” działanie kokainy połączonej z wódką. O ile początek pisania pamięta doskonale (i wielokrotnie opowiadał jak to „Cujo” miało być nie powieścią o wściekłym psie, a kobiecie chorej na wściekliznę, która martwi się o to, by nie zabić własnego dziecka), tak etapu końcowego – wcale.  

 

To, co jeszcze odróżnia „Cujo” od innych powieści Kinga, to mroczny realizm opowiadanej historii. Nie ma tu potworów, demonów, magii ani wampirów. Jest za to rodzina pogrążona w stagnacji, która zamienia się w kryzys. King odwrócił tu role. Tą, która doprowadza do rozpadu związku, jest kobieta. To żona wikła się w romans i sprawia, że mąż, który w gruncie rzeczy jest poczciwym facetem, nie wie co ma w życiu zrobić. Odejść? Zostać i wybaczyć? Łączy ich dziecko, które oboje kochają nad życie. Pewnego dnia matka z synkiem jedzie do mechanika. Męża nie ma w mieście. Parkują samochód i… okazuje się, że mechanik nie żyje – został zagryziony przez gigantycznego wściekłego bernardyna Cujo, który przypuszcza pierwszy atak na pojazd, w którym tkwią zamknięci bohaterowie.

 

Książkowe „Cujo” nie oszczędza tak bohaterów, jak i czytelników. To literacka petarda, okrzyk wciekłości i bezradności. Powieść, która uwiera i przeraża swoją zwykłością. A jak film? Szczerze? Jest równie doskonały.

 

Po trzech kapitalnych ekranizacjach kinowych zrealizowanych przez wielkich reżyserów, tym razem powieść Kinga trafiła do rąk reżysera o kilka klas gorszego. A mimo to – lub właśnie dzięki temu – Lewis Teague (nigdy nie zapomnę jego uroczo koszmarnej strzelanki „Komando Foki” wywiązał się z powierzonego mu zadania koncertowo. Jego „Cujo”, podobnie jak powieść, zaczyna się raczej niespiesznie. Poznajemy rodzinę Trentonów, ich codzienne rytuały, miasteczko Castle Rock (pojawia się w kinie po raz pierwszy), w którym mieszkają, a także nudę, która trawi rodzinę od środka, powodując, że żona (świetna Dee Wallace) wdaje się w romans z lokalnym przystojniakiem. Nic nie zwiastuje tragedii jaka ma się niebawem rozegrać, a film bardziej przypomina rasową opowieść obyczajową z życia prowincji niż horror. Dopiero gdy w jednej scenie z mgły wyłania się chory Cujo, domyślamy się, że idylla szybko się skończy.

 

Teague mistrzowsko poradził sobie narracyjnie nie tylko z długim wprowadzeniem, ale i z rozbudowaną sekwencją pojedynku kobiety z psem. Łatwo było ją zniszczyć – zanudzić widza na śmierć kolejnymi warknięciami i szczeknięciami. Na szczęście Teague postawił na maksymalną surowość. Mamy tu tylko kurz, ślinę i łzy. Tylko tyle, albo aż tyle. W każdym razie mnie do dziś, podczas oglądania tej sekwencji, przechodzą dreszcze.

 

Swoim filmem Teague udowodnił światu, że adaptacje Kinga to nie tylko opowieści z nadprzyrodzonymi wątkami, ale i mocne, realistyczne kino. I tylko jeden drobny szczegół psuje wydźwięk całości… Otóż „Cujo” to, oprócz „Smętarza dla zwierzaków”, jedyna powieść Kinga (nie liczymy powieści Bachmana), która nie kończy się happy endem.  

 

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz