kino / dvd

Carrie

 

Carrie. Reż. Kimberly Peirce. Wyk. Chloë Grace Moretz, Julianne Moore, Judy Greer. USA 2013. Forum Film

 

Mało kto o tym wie, ale w 2007 roku hinduski reżyser Anurag Kashyap nakręcił bollywoodzką adaptację prozy Kinga pod tytułem „No Smoking” (wariacja na temat opowiadania „Quitters Inc.”). Film Kashyapa to jak do tej pory jedyna adaptacja Kinga zrealizowana w Indiach. A jak się to wszystko ma do nowej (czwartej już) adaptacji „Carrie”? Ano w dość absurdalny sposób ma. Kimberly Peirce bowiem tak źle porozkładała akcenty w swoim filmie, iż jej „Carrie” zupełnie niecelowo bliżej do bollywoodzkiej produkcji, niż rasowego horroru.

 

 

Czegoż tu nie ma. Mroczna postać matki (karykaturalna, niezamierzenie śmieszna Julianne Moore), dosłownie przygnieciona kompleksami tytułowa nastolatka (przerysowana boleśnie Chloë Grace Moretz), kolorowa paczka okrutnych dziewczyn, małe, tętniące od plotek miasteczko, tępy dyrektor szkoły, upiorny wiatr… długo by wymieniać. Wszystkie te elementy zebrane do kupy tworzą film, który trudno potraktować poważnie.

Siła tak literackiego pierwowzoru, jak i genialnego filmu Briana De Palmy tkwiła w zwykłości dramatu dorastającej Carrie. Jej telekinetyczne moce budziły się powoli, za bardzo nie potrafiła sobie z nimi radzić, ale przede wszystkim nie było w niej niczego demonicznego i złego. Ot biedna zagubiona dziewczynka, która padła ofiarą podłych żartów. Tu emanacji sił Carrie towarzyszą efekty dźwiękowe rodem z taniego horroru pod tytułem „Demoniczny wiatr”. Robi się ciemno, groźnie… Jakby tego było mało Peirce od otwierającej film sceny stawia na dosłowność. Matka rodzi dziecko w samotności, sięga po nożyczki, gdyż uznaje je za pomiot szatana…

Już od pierwszej sceny reżyserka pokazuje, jaki film ją interesuje. Ma być mrocznie, posępnie i beznadziejnie. I tak jest. Każda scena, w której pojawia się Carrie utrzymana jest w funeralnej tonacji. Niestety mrok znika, gdy na ekranie pojawiają się radosne koleżanki naszej bohaterki, które tańczą, bzykają się i generalnie cały czas się dobre mają. Deszcz kontra słońce. Mrok kontra światło. Rozumiem intencje reżyserki, która chciała pokazać w swoim filmie dwa skrajnie różne światy – wyalienowanej Carrie i jej „normlanych” rówieśników. Więcej, w swoim debiutanckim „Nie czas na łzy” świetnie jej to granie na kontrastach wyszło. Tu jednak przedobrzyła. Za mocno podkreśliła horror. W efekcie wyszło jej takie „czasem słońce, czasem deszcz”, czyli film, w którym następują po sobie takie scenki jak mroczna lewitacja (utrzymana w klimacie „Egzorcysty”) i radośni chłopcy przymierzający smokingi (stylizujący się na Justina Timberlake’a). Ba, pojawia się tu nawet scenka ze słoneczkiem przebijającym się przez chmurki i śpiewającymi ptaszkami, kiedy naszą bohaterkę, chłopiec zaprasza na bal. Niestety to nie żart.  Takie nagłe zamiany nastroju i klimatu zamiast budować napięcie wywołują śmiech. A na taki efekt Peirce na pewno nie liczyła.

Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, aby uznać tę adaptację powieściowego debiutu Kinga za film udany. Zamiast straszyć, bawi. Zamiast wzruszać, irytuje. Aktorzy zachowują się tu tak, jakby trafili na plan przypadkowo, zaś całość z każdą minutą seansu coraz bardziej oddala się od horroru niebezpiecznie ocierając się o parodię (jeszcze bardziej niż słynny film telewizuyjny w którym „Carrie” odjechała w siną dal). Niezamierzoną, podkreślam, bo Peirce swój film traktuje śmiertelnie poważnie. Uśmiercając wydawałoby się uniwersalną i nośną opowieść o koszmarze, jakim jest dojrzewanie.

Kategorie
kino / dvd
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz