kino / dvd

Być jak Kazimierz Deyna

Być jak Kazimierz Deyna. Reż. Anna Wieczur-Bluszcz. Wyk. Przemysław Bluszcz, Gabriela Muskała, Jerzy Trela, Marcin Korcz. Polska 2012. Next Film.

Czy to nie przejaw czasu, że w Polsce fabuły o piłce nożnej, bądź też z piłką nożną w tle, ostatnio kręcą właściwie tylko kobiety? Wystarczy tu przypomnieć ”Boisko bezdomnych” Katarzyny Adamik czy „Skrzydlate świnie” Anny Kazejak. Anna Wieczur-Bluszcz też wpisuje się w ten trend (by nie powiedzieć: trynd). Bohaterem jej filmu jest chłopak z prowincji, którego nieszczęście polegało na tym, że urodził się 29 październiku 1977 roku, a więc w dniu, kiedy Kazimierz Deyna na Stadionie Śląskim w Chorzowie strzelił Portugalii gola, który zapewnił polskiej reprezentacji udział w argentyńskim mundialu.

Dla ojca chłopaka, zagorzałego kibica, był to znak z nieba. Syn na imię dostał więc Kazimierz, a jego przyszłość była jasna: miał gryźć trawę na boisku ku chwale rodziny i ojczyzny. Taki przynajmniej był ojcowski plan. No ale życie to nie mecz do jednej bramki. Kazik zrozumie to, gdy zacznie dorastać – i wtedy pójdzie własną drogą. Film Wieczur-Bluszcz nie opowiada więc o chłopcu, który stał się piłkarzem, ale o chłopcu, który nim nie został. Sportowe życie bohatera jest tu tylko swoistym pretekstem, bo „Być jak Kazimierz Deyna” to przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu, w którego cenę wpisana jest nieuchronna konfrontacja z oczekiwaniami najbliższych i reszty świata. Ta konfrontacja nie przyjmuje tu zresztą nazbyt dramatycznego obrotu, bo film jest komedią, w której niczym w zwierciadle (oczywiście nieco krzywym) przegląda się polska rzeczywistość ostatniego trzydziestolecia. Takie przynajmniej było założenie reżyserki. Miało być ciepło i sentymentalnie. A do tego lekko, łatwo i przyjemnie. I chyba jest. W każdym razie po tym filmie nie trzeba łykać ulgixu. No ale i też pamiętać nie ma o czym. Zupełnie jak o meczu sparringowym.

 

 

Kategorie
kino / dvd

Dodaj komentarz